Spis treści
- Dziennikarz telewizyjny przyłapał byłą minister na gorącym uczynku.
- Celowo zadzwonił do posłanki w chwili rzekomego unikania wywiadu.
- Całą kłopotliwą dla polityczki sytuację pokazało „Szkło Kontaktowe TVN24”.
- Materiał wideo zanotował ogromną liczbę odtworzeń i wywołał poruszenie.
Dziennikarz TVN24 sprawdził Dominikę Chorosińską w Sejmie
Budynek parlamentu od dekad stanowi arenę szybkich, napiętych i wielokrotnie zadziwiających wymian zdań pomiędzy politykami a prasą. Właśnie w takich okolicznościach olbrzymie zainteresowanie opinii publicznej zyskało wideo ukazujące konfrontację Radomira Wita z byłą minister. Przedstawiciel redakcji TVN24 postanowił przetestować sztuczkę z przykładaniem smartfona do głowy, która nagminnie służy do ignorowania prasy.
W krótkim materiale wyemitowanym na profilach programu „Szkło Kontaktowe TVN24” widać wyraźnie, jak korespondent zbliża się do posłanki. Mężczyzna mówi wprost:
„Przepraszam, telefon pani dzwoni”.
Polityczka odpowiada:
„No właśnie”.
Wtedy dziennikarz dopytuje:
„A to pani udawała, że rozmawia?”
Chorosińska zaprzecza i tłumaczy:
„Niee. Chciałam się teraz dzwonić. Próbowałam”.
Dominika Chorosińska zaprzecza udawaniu. Tłumaczenie bawi internautów
Reporter błyskawicznie wyjaśnił przed kamerą powód swojego zaskakującego zachowania wobec posłanki, dodając wprost:
„Nie, bo dzwoni teraz... ja do pani dzwonię. Prawdę powiedziawszy chciałem sprawdzić, czy pani udaje, czy nie, bo chciałem porozmawiać”.
Wspomniany klip błyskawicznie opuścił mury parlamentu i rozpoczął samodzielne życie na platformach społecznościowych. Twórcy formatu „Szkło Kontaktowe TVN24” opublikowali go z zabawnym podpisem sugerującym sprawdzanie polityków. Ta sytuacja natychmiast przyciągnęła uwagę, ponieważ w ułamku sekundy zdemaskowano powszechnie stosowaną metodę unikania trudnych pytań. Przedstawicielka Sejmu z rzekomo zajętą linią oraz dopytujący żurnalista stworzyli obrazek idealnie podsumowujący relacje na Wiejskiej. Takie drobne wpadki szybko przeradzają się w internetowe hity, szeroko komentowane przez wyborców.
Czarzasty po burzliwych obradach wsiadł do autobusu. Zdjęcie wywołało lawinę komentarzy
Kilka chwil wystarczyło, aby ten krótki zapis wideo zgromadził ogromną widownię i sprowokował żywe dyskusje. Część komentujących potraktowała to wyłącznie jako śmieszny przerywnik w poważnych obradach, natomiast inni zauważyli w tym stały wzorzec zachowań parlamentarzystów. Osoby uważnie śledzące wydarzenia publiczne doskonale zdają sobie sprawę, że trzymanie komórki stanowi świetną tarczę ochronną. Taki widok niezmiennie powraca w relacjach z kuluarów, pozostawiając odbiorców z pytaniem, czy polityk rzeczywiście pilnie załatwiał sprawy państwowe, czy zwyczajnie ratował się przed niewygodnym spotkaniem z kamerą.
Początkowo mogło się wydawać, że to tylko nic nieznacząca anegdota, o której opinia publiczna zapomni już następnego dnia rano. Klip zyskał jednak ogromną popularność, ponieważ idealnie obnażył codzienną grę w kotka i myszkę. Wszyscy dziennikarze systematycznie dążą do uzyskania merytorycznych wypowiedzi, podczas gdy osoby sprawujące władzę próbują zyskać na czasie lub całkowicie zignorować prośbę o komentarz. Ta krótka wymiana zdań wokół milczącego aparatu pokazała w pigułce trudne realia pracy korespondentów politycznych.
Poniżej galeria zdjęć: Dominika Chorosińska, czyli była gwiazda "M jak miłość", wspierała Morawieckiego przed prokuraturą