Spis treści
- Były radny KO, Dawid Kacprzyk, zrezygnował ze stanowiska i opuścił partię po ujawnieniu afery w Szpitalu Południowym, w której mowa o nienależnych wypłatach rzędu ponad 1,6 mln zł.
- Choć oficjalnie politycy ugrupowania twierdzą, że nie ma powodu, by wyciągać konsekwencje wobec warszawskich władz, niektórzy działacze w kuluarach postulują wprowadzenie zarządu komisarycznego.
- Sprawa obnażyła spór między frakcjami Rafała Trzaskowskiego i Marcina Kierwińskiego, a część członków ugrupowania upatruje w niej szansy na przełamanie wpływów obecnego kierownictwa w stolicy.
- Organy ścigania prowadzą dochodzenia, samorząd lekarski analizuje możliwość zawieszenia Kacprzyka, a liczne audyty sprawdzają też wątki zgonów pacjentów oraz błędy proceduralne w placówce.
Polecany artykuł:
Afera w Szpitalu Południowym wywołała błyskawiczne reakcje. Sypią się dymisje
W momencie, gdy informacje o nieprawidłowościach ujrzały światło dzienne, władze Warszawy i Koalicji Obywatelskiej zadziałały bez zwłoki. Lekarz Dawid Kacprzyk, centralna postać skandalu, został niezwłocznie wykluczony ze struktur partii oraz zrzekł się funkcji radnego w Ursusie. W tym samym czasie Rafał Trzaskowski zdymisjonował zarówno zarząd, jak i radę nadzorczą Szpitala Południowego. Przedstawiciele KO przekonują, że sytuacja jest pod kontrolą, a winni ponieśli karę. „Pan Kacprzyk nie jest członkiem KO, nie jest radnym KO i nie pracuje już w szpitalu. To pokazuje, że bardzo poważnie do tego tematu podeszliśmy i wszelkie konsekwencje zostały wyciągnięte” – oznajmił w wywiadzie dla Polskiej Agencji Prasowej poseł KO, Adrian Witczak. Dorota Łoboda, rzeczniczka klubu KO, również zaznacza, że należy poczekać na konkluzje prowadzonych audytów. Z kolei Tomasz Grodzki, szef senackiego klubu, uważa, że partia zadziałała stanowczo i nie widzi konieczności podejmowania kolejnych kroków dyscyplinarnych.
Konflikt w warszawskiej KO nabiera tempa. Frakcje walczą o wpływy
Jednak zakulisowe rozmowy kreślą znacznie mroczniejszy obraz. Działacze ze stolicy są wściekli i uważają przypadek Dawida Kacprzyka za zaledwie niewielki wycinek szerszego problemu. Zwracają uwagę na długotrwały i ostry spór między zwolennikami szefa MSWiA Marcina Kierwińskiego, a środowiskiem skupionym wokół włodarza Warszawy. Marcin Kierwiński, pełniąc rolę lidera warszawskich struktur i sekretarza generalnego KO, rzekomo ma decydujący wpływ na wielu dzielnicowych burmistrzów i radnych. Zdaniem anonimowych źródeł skandal z udziałem Kacprzyka jest traktowany jako dowód na patologię systemu zarządzanego przez władze stołecznego oddziału. Nastroje pogarsza dodatkowo brak rozliczeń związanych z dyplomami MBA uzyskanymi przez część warszawskich członków KO na Collegium Humanum.
Tymczasem odpowiednie służby przystąpiły do działania. Warszawska Prokuratura Okręgowa uruchomiła dwa postępowania badające m.in. ewentualne nadużycia uprawnień oraz oszustwa. Szef resortu sprawiedliwości Adam Bodnar przekazał, że weryfikowane są również doniesienia o przypadkach śmiertelnych w szpitalu. Placówka jest obecnie badana przez PIP, Narodowy Fundusz Zdrowia i urzędników miejskich. Równocześnie na zapleczu partyjnym rodzą się pomysły drastycznych kroków. Część członków widzi w tym kryzysie szansę na rozwiązanie struktur w stolicy i wprowadzenie zarządu komisarycznego – decyzja w tej sprawie ma należeć do Donalda Tuska. Rozważany jest także wariant dopuszczenia do referendum odwoławczego dla Rafała Trzaskowskiego. Nawet w przypadku jego niepowodzenia, słaby rezultat głosowania mógłby posłużyć za argument do zaprowadzenia porządków w warszawskim oddziale. Taki obrót spraw stanowiłby jasny komunikat dla działaczy spoza Warszawy, że kończy się era przywilejów dla stołecznej „autonomii”.