Spis treści
Trwa polityczna dyskusja dotycząca braku oficjalnej dokumentacji po spotkaniu Władysława Kosiniaka-Kamysza z Donaldem Trumpem. Głowa państwa, Karol Nawrocki, podobno nie dostał z niego żadnej notatki. W związku z tym Radosław Sikorski zwrócił się do prezydenta z konkretnym apelem. Chodzi o zdyscyplinowanie pracownika Kancelarii Prezydenta, Nikodema Rachonia. Według szefa dyplomacji to on, jako osoba niższa rangą i organizator spotkania, powinien sporządzić dokument. Sytuacja jest o tyle skomplikowana, że szef resortu obrony uważa to wydarzenie za nieformalne, podczas gdy przedstawiciele MSZ i współpracownicy głowy państwa domagają się notatki. Donald Tusk, choć dostał relację z rozmowy, nie dzieli się konkretami, a Adam Bielan twierdzi, że celem spotkania było ruszenie z miejsca negocjacji o bazie wojskowej w Polsce.
Wszystko zaczęło się od słów Rafała Patyry w programie "Express Republiki" nadawanym na antenie Telewizji Republika. Z relacji dziennikarza wynika, że Karol Nawrocki nie widział dokumentu z marcowych rozmów Kosiniaka-Kamysza z prezydentem Stanów Zjednoczonych. Powoływał się przy tym na wypowiedź samego prezydenta z jego ostatniego przemówienia.
Awantura o rozmowę Kosiniaka-Kamysza w USA. Sikorski i Bielan wkroczyli do akcji
Z doniesień Patyry wynikało, że prezydent uważa, iż powinien mieć wgląd w takie dokumenty. W międzyczasie opozycja sugerowała, że rozmowy mogły dotyczyć amerykańskiej bazy w Polsce. Gospodarz programu zwrócił jednak uwagę, że szef polskiego rządu, Donald Tusk, kategorycznie temu zaprzeczył. Jednocześnie Patyra zasugerował, że relacje premiera z obecnymi władzami w Waszyngtonie nie należą do najlepszych.
Sikorski zabiera głos ws. spotkania z Trumpem
Na polityczną burzę wokół braku notatki stanowczo zareagował Radosław Sikorski. Szef dyplomacji zamieścił w sieci wpis, w którym wprost wezwał prezydenta do wyciągnięcia konsekwencji wobec swojego podwładnego.
- Pan Prezydent powinien zdyscyplinować swojego pracownika, pana Nikodema Rachonia, który był organizatorem i jedynym obok wicepremiera polskim uczestnikiem spotkania”. Minister wyjaśnił swoją argumentację, dodając, że „notatkę sporządza zawsze osoba niższa rangą - napisał.
Brat Michała Rachonia doradza prezydentowi
Warto dodać, że wspomniany Nikodem Rachoń jest doradcą prezydenta Karola Nawrockiego, a także pełni stanowisko zastępcy szefa Biura Polityki Międzynarodowej. Prywatnie to brat znanego z Telewizji Republika Michała Rachonia.
Tusk i Kosiniak-Kamysz komentują doniesienia. "Nieformalne spotkanie"
Brak notatki szybko stał się tematem politycznych przepychanek. Donald Tusk, zapytany o sprawę, zdradził, że lider ludowców zdał mu relację ze spotkania z Donaldem Trumpem już w marcu. Odmówił jednak ujawnienia jej treści, tłumacząc lakonicznie, że była to "zbyt ciekawa rozmowa", aby dyskutować o niej publicznie.
Z kolei Władysław Kosiniak-Kamysz zapewnił, że w marcu nie było mowy o amerykańskiej bazie w Polsce. Zaznaczył, że strona amerykańska przedstawiła stanowisko w tej sprawie dopiero po kilku miesiącach, we wrześniu.
Do sprawy odniósł się również Adam Bielan. Europoseł zdradził w wywiadzie dla RMF24, że pomagał w organizacji spotkania polskiego wicepremiera z Donaldem Trumpem. Według jego relacji, głównym celem rozmów było „odblokowanie” dyskusji dotyczących budowy amerykańskiej bazy w Polsce.
Wpis Sikorskiego był zresztą odpowiedzią na słowa Adama Bielana. Szef MSZ wyraźnie zaznaczył, że z tak istotnych rozmów należy bezwzględnie sporządzić notatkę, dodając, że do resortu żaden dokument nie trafił. Z tym zdaniem zgodził się też Zbigniew Bogucki z Kancelarii Prezydenta.
Z kolei rzecznik prasowy Ministerstwa Spraw Zagranicznych, Maciej Wewiór przekazał, że resort wciąż czeka na przekazanie dokumentów przez osoby odpowiedzialne za organizację spotkania. Tymczasem Władysław Kosiniak-Kamysz nie zmienia swojego stanowiska i twierdzi, że rozmowa w USA miała charakter nieformalny.