Spis treści
W trakcie Forum Ekonomicznego w Karpaczu Łukasz Trybulski rozmawiał ze Stanisławem Bukowcem, wiceministrem infrastruktury, o nadchodzących zmianach dla kierowców. Polityk przedstawił plany rządu dotyczące nowelizacji zasad egzaminowania i omówił kłopotliwą sprawę wykluczenia komunikacyjnego, które dotyka miliony obywateli. Prezydent Karol Nawrocki niedawno zablokował ustawę mającą zaradzić tej sytuacji, lecz Ministerstwo Infrastruktury nie zamierza się poddawać.
Wykluczenie komunikacyjne a weto prezydenta. Co dalej z ustawą?
Brak dostępu do odpowiedniego transportu publicznego to problem około 10 milionów osób w naszym kraju. Mieszkańcy małych miejscowości mają ogromne trudności z dotarciem do placówek zdrowotnych, szkół czy urzędów państwowych. Remedium na te bolączki miała być ustawa o publicznym transporcie zbiorowym, którą ostatecznie zawetował prezydent Karol Nawrocki.
Jak tłumaczył wiceminister, zablokowane przepisy miały przekazać władzom samorządowym nowe mechanizmy zwalczania wykluczenia transportowego. Wśród propozycji znalazło się między innymi skomunikowanie rozkładów jazdy pociągów i autobusów oraz stworzenie systemu transportu na wezwanie. Resort infrastruktury już utworzył specjalny zespół, który zajmie się dalszym procedowaniem odpowiednich przepisów.
Przedstawiciel rządu skomentował również argumentację głowy państwa. Prezydent twierdził, że zawieranie pięcioletnich umów z przewoźnikami to zbyt krótki okres.
Oczywiście, że to jest pretekst. Uważam, że to weto miało charakter polityczny, a nie merytoryczny.
Stanisław Bukowiec przekonywał, że okres pięciu lat jest idealny, ponieważ daje możliwość modyfikowania przebiegu tras i dostosowywania ich do aktualnych wymagań pasażerów. Dłuższe kontrakty spowodowałyby usztywnienie całego mechanizmu na dziesięciolecie. Polityk zwrócił też uwagę na tragiczne skutki braku odpowiedniej komunikacji.
Wykluczenie komunikacyjne równa się czasem wykluczenie zawodowe, wykluczenie tak naprawdę z życia.
Nowe zasady dla młodych kierowców od września 2026 r.
Kolejną palącą kwestią jest sytuacja na polskich drogach i zagrożenie ze strony początkujących zmotoryzowanych. Stanisław Bukowiec nawiązał do niedawno wprowadzonych przepisów. Regulacje te nie zależą od metryki, lecz dotyczą każdego obywatela, który w minionym czasie zdobył prawo jazdy.
Począwszy od września 2026 roku, wejdą w życie znacznie ostrzejsze restrykcje wobec osób rozpoczynających swoją przygodę za kierownicą. Przez pierwsze 24 miesiące będą oni objęci specjalnym nadzorem, co oznacza całkowity zakaz spożywania alkoholu przed jazdą. Zgromadzenie na swoim koncie zaledwie 12 punktów karnych poskutkuje koniecznością odbycia przymusowego kursu doszkalającego.
Wiceminister docenił przy okazji młodzież w wieku 17 lat podchodzącą do egzaminów państwowych. Jak zauważył, odsetek pozytywnych wyników na poziomie prawie 70 proc. jest dowodem ich roztropności i odpowiedzialnego nastawienia do uczestnictwa w ruchu drogowym.
Koniec z placem manewrowym? Co planuje Ministerstwo Infrastruktury?
Nadchodzące zmiany na pewno zainteresują wszystkich przygotowujących się do uzyskania uprawnień. Ministerstwo Infrastruktury pragnie zreformować dotychczasowy proces nauczania i egzaminowania kursantów. Zamierzeniem urzędników jest skoncentrowanie się na szlifowaniu umiejętności w naturalnych realiach miejskich zamiast rygorystycznego oceniania poszczególnych manewrów w wyizolowanym środowisku.
Jedną z najpoważniejszych modyfikacji, szykowaną na 2026 rok, jest całkowite usunięcie placu manewrowego z części praktycznej egzaminu dla kategorii B i B1. W zamian za to kandydaci na kierowców zyskają dodatkowy czas na oswajanie się z ruchem drogowym podczas normalnej jazdy w mieście.
Na tym nie koniec nowości. Resort chce też radykalnie odchudzić bazę pytań egzaminacyjnych. Baza zagadnień na egzaminie teoretycznym skurczy się z 3,5 tysiąca do co najwyżej 1500 pytań. Przyszłe zadania mają ściślej odzwierciedlać codzienne sytuacje i weryfikować zdolność szybkiego analizowania otoczenia podczas prowadzenia pojazdu.
Czy piratom drogowym będzie grozić dożywocie?
W końcowej fazie wywiadu poruszono zagadnienie surowych sankcji dla osób drastycznie naruszających przepisy. Przedstawiciel rządu wskazał, że niedawno prawo zostało zaostrzone, co zaowocowało poważniejszymi karami dla miłośników tzw. driftu czy brawurowej jazdy. Pojawił się również optymistyczny akcent. W 2025 roku odnotowano spadek liczby ofiar śmiertelnych na drogach o 12,5% w porównaniu z rokiem poprzednim.
Co w takim razie z propozycją wdrożenia do polskiego prawodawstwa terminu „zbrodni drogowej”, która mogłaby skutkować nawet dożywotnim więzieniem? Bukowiec stwierdził, że ministerstwo jest chętne do podjęcia dialogu w tej materii. Zaznaczył jednak, że sprawa wciąż pozostaje otwarta i musi zostać poprzedzona rzetelną weryfikacją oraz powszechną dyskusją z udziałem ekspertów i społeczeństwa.