- Obowiązujące przepisy dotyczące terminów ważności mięsa opierają się wyłącznie na ryzyku mikrobiologicznym, całkowicie pomijając jego wartość odżywczą.
- Z przytoczonych w interpelacji badań wynika, że już po kilku dniach w mięsie dochodzi do rozpadu witamin i powstawania toksycznych związków.
- Poseł domaga się od resortu rolnictwa odpowiedzi, czy zleci pilne badania i czy zamierza interweniować w tej sprawie na poziomie Unii Europejskiej.
Termin ważności to nie wszystko. Poseł pyta o ukryte zagrożenia w mięsie
W swojej interpelacji poseł Roman Fritz zwraca uwagę na problem, który może dotyczyć każdego konsumenta. Chodzi o zasady, na podstawie których Europejski Urząd ds. Bezpieczeństwa Żywności (EFSA) ustala maksymalne terminy przydatności do spożycia dla czerwonego mięsa. Zdaniem posła, który powołuje się na opracowanie prof. Grażyny Cichosz, obecne limity (nawet do 27 dni dla jagnięciny) ignorują kluczowe aspekty zdrowotne.
Jak czytamy w dokumencie, przepisy koncentrują się wyłącznie na minimalizacji ryzyka mikrobiologicznego, np. rozwoju bakterii Clostridium botulinum. Całkowicie pomijana jest kwestia utraty wartości odżywczej oraz powstawania toksycznych produktów utleniania białek i tłuszczów, które zachodzą w mięsie w trakcie długiego przechowywania. Problem ten, według analizy, pogłębiają współczesne metody hodowli, które obniżają naturalną zawartość przeciwutleniaczy w mięsie.
Co nauka mówi o przechowywanym mięsie? Utrata witamin i toksyczne zmiany
Poseł przytacza alarmujące dane naukowe. Wynika z nich, że już po kilku dniach przechowywania w mięsie dochodzi do niekorzystnych procesów chemicznych. Następuje rozpad witamin A, E, C oraz witamin z grupy B, a także utlenianie cennych kwasów tłuszczowych. Co więcej, utlenieniu ulega nawet do 35% białek, co prowadzi do drastycznego spadku zawartości kluczowych aminokwasów, takich jak metionina, cysteina czy tryptofan.
W interpelacji wskazano, że w wyniku tych procesów powstają toksyczne związki, które mogą być szkodliwe dla wątroby, nerek i trzustki, a ich regularne spożywanie może zwiększać ryzyko chorób cywilizacyjnych. W efekcie, jak argumentuje poseł, konsument kupuje produkt, który formalnie jest „zdatny do spożycia”, ale w rzeczywistości może mieć znikomą wartość odżywczą i potencjalnie negatywny wpływ na zdrowie.
Czy rząd zleci badania? Poseł domaga się konkretnych działań od ministra
W związku z przedstawionymi zagrożeniami, Roman Fritz skierował do ministra rolnictwa serię konkretnych pytań. Chce wiedzieć, czy resort dysponuje analizami dotyczącymi wpływu długotrwałego przechowywania mięsa na jego wartość odżywczą i toksyczność oraz czy w ogóle uwzględnia w ocenie bezpieczeństwa żywności parametry inne niż mikrobiologiczne.
Poseł pyta również, czy ministerstwo planuje zlecić Narodowemu Instytutowi Zdrowia Publicznego przeprowadzenie badań według metodologii zaproponowanej przez prof. Cichosz. Najważniejsze pytanie dotyczy jednak przyszłych działań na arenie międzynarodowej. Parlamentarzysta chce wiedzy, czy Polska zamierza wystąpić do EFSA o rewizję unijnych zasad, tak aby uwzględniały one nie tylko bakterie, ale także realną wartość odżywczą i bezpieczeństwo toksykologiczne mięsa.
W interpelacji poseł Roman Fritz podkreśla, że problem ma ogromne znaczenie dla zdrowia publicznego. Odpowiedź ministra rolnictwa pokaże, czy rząd podziela te obawy i czy zamierza podjąć kroki w celu weryfikacji unijnych przepisów.
Kluczowe pytanie dotyczy tego, czy Polska wystąpi do Europejskiego Urzędu ds. Bezpieczeństwa Żywności (EFSA) o zmianę zasad ustalania terminów przydatności mięsa, tak aby uwzględniały one nie tylko ryzyko mikrobiologiczne, ale również wartość odżywczą i bezpieczeństwo toksykologiczne produktu trafiającego na stoły konsumentów.