Mówi się, że seriale mają trzy-, maksymalnie czterosezonowy termin ważności i teza ta nie wzięła się znikąd. Spójrzmy choćby na taką "Grę o tron", gdzie przejście z czwartego do piątego sezonu boli niczym upadek na główkę z trzeciego piętra, a "Wikingowie" po śmierci Ragnara zaczęli zjadać własny ogon. Od tej reguły istnieją wprawdzie wyjątki, ale po seansie piątej odsłony miałam poważne wątpliwości, czy "The Office PL" do nich należy. A potem skubańcy wrócili ze zdwojoną siłą.
"The Office PL" - recenzja szóstego sezonu
W biurze Kropliczanki nie dzieje się najlepiej. Michał Holc (Piotr Polak) wciąż nie odnalazł rozumu, Patrycja (Vanessa Aleksander), niczym Doktor Jekyll i pan Hyde, zaczęła powracać do ustawień fabrycznych, jednocześnie walcząc ze swą "wewnętrzną Bożeną", Regan (Mateusz Król) coraz gorzej znosi swój brak asertywności objawiający się trwającym związkiem z Agnieszką (Monika Kulczyk), Łuki (Adam Bobik) przechodzi poważny kryzys męskości, Darek Wasiak (Adam Woronowicz) nawiązuje niepokojącą relację z Matrixem (Karol Dziuba), Seba (Jan Sobolewski) wciąż nie poszedł na pilnie potrzebną mu terapię, a Levan (Marcin Pempuś) zaczyna gotować się od środka niczym przedświąteczny bigos pozostawiony na pełnym ogniu. A na domiar złego w biurze zjawia się nowy, ekscentryczny pracownik z Warszawy (w tej roli znany z "1670" Michał Sikorski) z zadaniem wybrania nowego prezesa. Krótko mówiąc - przepis na katastrofę gotowy.
Szósty sezon "The Office PL" rozkręca się powoli i nie ukrywam, iż przemknęła mi przez głowę myśl, że czeka nas powtórka z poprzedniej odsłony, którą uważam za znaczący spadek formy. Na szczęście już po kilku odcinkach serial wraca na właściwe tory, a z czasem udowadnia, że ma nam jeszcze wiele dobrego do zaoferowania.
Jest lepiej niż kiedykolwiek
Choć mamy tu do czynienia z komedią, opowieść o ekipie z Siedlec (przez d Patrycja!) zawsze kryła w sobie drugie dno, oparte na ludzkich bolączkach, a szósty sezon serwuje nam ją z jeszcze większą błyskotliwością, wyczuciem i humorem, niż dotychczas. Żarty (w przeważającej mierze) trafiają w sedno, rapsy Księgowego grzeją aż miło (uważam, że ten kraj zasługuje na nową wersję "Spadam" w jego wykonaniu), fabuła co rusz zaskakuje pomysłowością i brawurą (tak odważnie chyba jeszcze nie było), a chwilami perypetie bohaterów - tak zabawne i smutne zarazem - sprawiają, że śmiejemy się przez łzy.
Aktorsko jak zawsze jest pierwsza klasa i nie ma co rozwodzić się na główną obsadą, nadmienię więc tylko, że Michał Sikorski doskonale odnalazł się w ekipie Kropliczanki. Jego Robert, który ewidentnie naoglądał się za dużo kontentu internetowych coachów podrywu, wprawdzie posiada odrobinę punktów wspólnych z ojcem Jakubem z Adamczychy, Michał stanął jednak na wysokości zadania i sportretował go w zupełnie inny - acz nie mniej rozbrajający - sposób. Występów gościnnych wam rzecz jasna nie zdradzę, ale zapewniam, że klasycznie dowożą.
Reasumując, szósty sezon "The Office PL" to w mojej skromnej opinii najlepszy sezon "The Office PL", zachęcam więc do oglądania - start 6 listopada w Canal+.
