Spis treści
Serial "Wśród nocnej ciszy", oparty na reportażu Wiesława Łuki pt. "Nie oświadczam się", opowiada przerażającą historię, która, o zgrozo, wydarzyła się naprawdę.
Jan Holoubek znów opowiada o ludzkiej tragedii. Jak dobiera tematy swoich seriali?
U sterów stanęli Jan Holoubek ("Heweliusz", "Wielka woda") i Maciej Kowalewski, którzy wspólnie opracowali scenariusz i zajęli się reżyserią. Pierwszy z filmowców słynie z pochylania się nad autentycznymi ludzkimi tragediami. W naszej rozmowie przyznaje, że nie ma jednak określonego klucza, zgodnie z którym dobiera tematy kolejnych projektów. - To jest tak, że nie ma jakiejś jednej matrycy na to, jak ja dobieram sobie tematy. Zawsze to jest tak, że scenariusz, który czytam, bo to się sprowadza po prostu do scenariusza, w jakiś sposób mną wstrząsa, powoduje, że zaczynam widzieć ten świat, w którym to się dzieje, czuć jego atmosferę i taką nieodpartą chęć po prostu zwizualizowania go za pomocą kamery - twierdzi, po czym wyznaje, że podejmowanie tematów opartych na ludzkiej tragedii, która wydarzyła się naprawdę, wiąże się z olbrzymią odpowiedzialnością.
- Ten kij ma dwa końce. Z jednej strony to są na ogół historie, które mają olbrzymią siłę rażenia i też taką siłę przyciągania widowni, bo widownia generalnie lubi te historie prawdziwe, tak to nazwijmy. No ale z drugiej strony pojawia się duża odpowiedzialność za to, co opowiadamy, jak to opowiadamy. Jako twórcy mamy pewną moc sterowania, że tak powiem, emocjami widzów, więc trzeba bardzo mocno rozważyć po prostu, jak coś opowiedzieć, żeby w miarę możliwości nie skrzywdzić kogoś, kto na to nie zasługuje.
Dlaczego akurat zbrodnia połaniecka?
Motywacja Jana Holoubka może nieco zaskoczyć, nie kierował się bowiem sensacją i świadomością, że widzowie uwielbiają opowieści kryminalne.
- Ja ten serial zrobiłem z wielu powodów, ale jednym z głównych jest chęć oddania hołdu ofiarom i rodzinie, która została po tym wszystkim, czyli matka i ojciec. Mam takie poczucie, że dużo mówimy o złu, które się wydarzyło, o mechanizmach i tak dalej, ale dla mnie najważniejsze jest to, żeby jakoś oddać hołd, uwiecznić tych ludzi, którzy zginęli. To jest moja motywacja - wyznaje reżyser.
Skupianie się na ofiarach nie oznacza jednak, że Jana Holoubka nie interesują zbrodniarze i wszelkiej maści czarne charaktery. - Jako reżyser staram się zawsze uzasadnić obecność danej postaci na ekranie, nawet jak ona robi najgorsze rzeczy. I szukam w tych postaciach, tych negatywnych też, jakichś odcieni szarości i zawsze się zastanawiam jak to się dzieje, że człowiek jest w stanie wpaść na taki pomysł, żeby kogoś tak skrzywdzić. Gdybym nie szukał odpowiedzi na te pytania, to pewnie bym robił lżejsze filmy, ale to jest coś, co mnie bardzo interesuje i zastanawia, więc ja staram się nie przedstawiać w swoich produkcjach tych negatywnych postaci jako po prostu psychopatów, tylko szukam jakiegoś psychologicznego wytłumaczenia, dlaczego stało się tak jak się stało. Nie zawsze można znaleźć na to odpowiedź, ale warto jest grzebać - podsumowuje.
Całą rozmowę, w tym fragmenty z wywiadów z Łukaszem Simlatem ("Rojst") i Justyną Wasilewską ("Heweliusz"), czyli głównymi antagonistami "Wśród nocnej ciszy", znajdziecie na story.eska.pl. Serial zadebiutuje zaś w HBO Max już 13 listopada.
CZYTAJ TEŻ: O serialu, w którym kompletnie nic się nie dzieje, a i tak wciąga jak diabli
