M jak miłość: Jakub zawiezie Kasię do porodu. Nieświadomie wybierze imię dla własnej córki

2026-02-23 12:30

W 1915. odcinku "M jak miłość" los zadrwi z Jakuba Karskiego. Mężczyzna osobiście odwiezie rodzącą byłą żonę do szpitala, nie mając pojęcia, że na świat przychodzi jego biologiczne dziecko. Pod wpływem emocji detektyw zdradzi Martynie swoje największe pragnienie, które – jak się okaże – właśnie się spełniło, choć on o tym nie wie.

Emisja 1915. odcinka "M jak miłość" – kiedy oglądać?

Najnowsze wydarzenia w życiu bohaterów, w tym narodziny małej Zosi, zostaną wyemitowane w poniedziałek, 9 marca 2026 roku, o godzinie 20.55 na antenie TVP2. Przyjście na świat córki Kasi i Jakuba rozpocznie nowy rozdział w relacjach postaci, jednak kłamstwo na temat ojcostwa nadal pozostanie niewykryte. Karski przez długi czas będzie żył w błędnym przekonaniu, że nie jest biologicznym rodzicem dziewczynki. Jego niewiedza wynika z faktu, że była żona sfałszowała wyniki testów DNA, sugerując, iż ojcem dziecka jest Mariusz.

Jakub Karski w roli opiekuna rodzącej Kasi

Mimo skomplikowanej sytuacji osobistej, w kluczowym momencie to właśnie Jakub stanie na wysokości zadania. Gdy rozpocznie się akcja porodowa, Karski natychmiast zawiezie Kasię do szpitala, zorganizuje wsparcie położnej i będzie czuwał na oddziale aż do rozwiązania. Mimo tak dużego zaangażowania, matka dziecka nie pozwoli mu zobaczyć noworodka. Dziewczynka otrzyma imię Zosia, co nie jest przypadkowym wyborem ze strony Kasi, lecz ma głębsze, sentymentalne znaczenie.

Symboliczny wybór imienia dla dziecka

Silne emocje związane z narodzinami dziecka sprawią, że Jakub poszuka wsparcia u Martyny w jej leśniczówce. Wstrząśnięty wydarzeniami dnia mężczyzna, być może podświadomie wyczuwając więź z noworodkiem, otworzy się przed przyjaciółką. W szczerej rozmowie wyzna, że jego największym marzeniem jest posiadanie córki, której nadałby imię Zofia na cześć swojej matki. Detektyw nie zdaje sobie sprawy z gorzkiej ironii losu, gdyż jego wymarzona córka właśnie przyszła na świat i nosi dokładnie to imię, o którym marzył.