Spis treści
Pierwszą duża rolą Henry'ego Ashtona był występ w "Mojej Lady Jane" - nieodżałowanym, bo przedwcześnie skasowanym serialu Prime Video, którym zachwycał się nawet George R. R. Martin, autor literackiego pierwowzoru "Rycerza Siedmiu Królestw". W rozmowie z Radio Times odtwórca roli Daerona Targaryena ujawnił jednak, że już lata temu brał udział w przesłuchaniach do głośnych produkcji, w tym "Gry o tron". Starał się wówczas o rolę Jona Snow.
Miał być Jonem Snow w "Grze o tron", został Daeronem Targaryenem w "Rycerzu Siedmiu Królestw"
Gdy twórcy "Gry o tron" otrzymali zielone światło od George'a R. R. Martina i HBO, rozpoczęli kompletowanie obsady. Nie chcieli stawiać na duże nazwiska, zwłaszcza w przypadku młodszej części ekipy, by nie zaburzać widzom immersji - zależało im, by aktorzy kreujący role Jona Snow, Daenerys Targaryen czy Sansy Stark kojarzyli się wyłącznie z tymi postaciami. W tym celu zrobili objazd po szkołach i, jak się właśnie okazało, zawędrowali też do placówki, w której uczył się wówczas Henry Ashton.
Gdy miałem 17, czy 18 lat, brałem udział w castingu do oryginalnego serialu, "Gry o tron". Chodziło o rolę Jona Snow, a [spece od castingu] objechali wtedy chyba wszystkie szkoły i przesłuchiwali wszystkich uczniów - ujawnił odtwórca roli Daerona Targaryena w "Rycerzu Siedmiu Królestw".
Rola Jona Snow powędrowała ostatecznie do Kita Haringtona, który przez wielu krytykowany był za swe wątpliwe umiejętności aktorskie (znacznie lepiej wypada w "Branży" HBO), a gdy spojrzymy na popisy Henry'ego Ashtona w "Mojej Lady Jane" i "Rycerzu Siedmiu Królestw", nietrudno dojść do wniosku, że spece od castingu popełnili wówczas kolosalny błąd. Ale nie ma co płakać nad rozlanym mlekiem.
Daeron Targaryen doprowadził do sporu na planie "Rycerza Siedmiu Królestw"
Nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło, bowiem Henry Ashton okazał się człowiekiem stworzonym do roli Daerona Targaryena. Jego interpretacja i występ w czwartym odcinku "Rycerza Siedmiu Królestw" zebrały szereg pochwał, zwłaszcza wśród miłośników literackiego pierwowzoru. W rozmowie z Radio Times Henry wyjawił jednak, że showrunner "Rycerza...", Ira Parker, i reżyser Owen Harris, spierali się na planie o to, jak powinni sportretować najstarszego z braci Jaja (Dexter Sol Ansell).
Ira i Owen mieli skrajnie odmienne opinie na temat tego, jakim człowiekiem jest Daeron - dobrym, który udaje złego, czy wręcz odwrotnie. Mnie osobiście bardzo intrygowała ta niejednoznaczność mojego bohatera, który jest dobrym człowiekiem, lecz jednocześnie jest tak bardzo pochłonięty własnymi problemami i bólem, że zachowuje się okropnie.
i
Najsmutniejszy z Targaryenów
Henry nie zdradził, po której stronie barykady stał showrunner "Rycerza Siedmiu Królestw", niemniej miałam przyjemność rozmawiać z Irą podczas premiery w Berlinie i jestem absolutnie pewna, że to on wygrał tę batalię, obstając przy opcji "Daeron to dobry, acz mocno pogubiony chłopak". Ira zna bowiem twórczość George'a R. R. Martina od podszewki i doskonale ją rozumie, a interpretacja rzeczonej postaci, którą ostatecznie ujrzeliśmy w serialu, jest niezwykle wierna nowelce.
Na pierwszy rzut oka można by wysnuć wniosek, że Daeron Taragryen i jego młodszy brat Aerion (Finn Bennett) to w gruncie rzeczy kopie Aegona (Tom Glynn-Carney) i Aemonda (Ewan Mitchell) z "Rodu smoka", jednak każdy, kto poświęci na analizę tych postaci choć pięć minut, szybko zauważy, jak dalekie od prawdy jest to porównanie. Arogancja i agresja Aeriona i Aemonda mają zupełnie inne podłoże oraz objawią się w nieco odmienny sposób. Podobnie jest z alkoholizmem Daerona i Aegona. Owszem, łączy ich patologiczne zamiłowanie do mocnych trunków i ciężar bycia najstarszym synem, a jednocześnie porażką swych rodziców. Niemniej Aegon był hedonistą i zwyczajnie paskudnym typem, tymczasem Daeron to wykolejony i tchórzliwy, ale w głębi duszy dobry człowiek, którego w ramiona alkoholu pchnęła depresja wywołana smoczymi snami.
Lubię grać takich cudownie niedoskonałych bohaterów, bo kryje się w nich znacznie więcej niż można przypuszczać. [Daeron] zasłania się tym czarnym, bezczelnym humorem, za którym kryje się prawdziwie udręczona dusza. To godne pożałowania, że tak niezwykły dar, jak prorocze sny, przypadł w udziale komuś, kto niestety nie potrafi sobie z nim poradzić. Myślę, że [Daeron] jest niezwykle ważną postacią, ponieważ stanowi pomost pomiędzy rodem Targaryenów, a Dunkiem i Jajem, oraz pokazuje, jak to jest dorastać w tak brutalnej rodzinie - skwitował Henry Ashton.
"Rycerz Siedmiu Królestw" święci triumfy i przywraca wiarę w świat "Gry o tron"
Na koniec wspomnę jeszcze tylko, że czwarty odcinek "Rycerza Siedmiu Królestw", w którym mogliśmy poznać Daerona Targaryena, to oficjalnie jeden z najlepiej ocenianych odcinków wszystkich seriali ze świata "Gry o tron". W serwisie IMDb może pochwalić się oceną 9,7/10 po aż 27 tys. wystawionych not. Nie jest to wprawdzie rekord, bo takie odcinki jak "Bitwa Bękartów", "Deszcze Castamere" (czyli Krwawe Gody) czy "Wichry Zimy" (finał szóstego sezonu "Gry o tron") zdobyły lepsze recenzje, ale trzeba przyznać, że to nie w kij dmuchał osiągnięcie, gdyż wspomniane odcinki serialu matki uchodzą dziś za kultowe (choć w mojej opinii, z wyjątkiem "Deszczy Castamere", nie zasługują na tak wysokie noty).
Polecany artykuł:
