Tomasz Jakubiak zmarł 30 kwietnia 2025 roku w wieku zaledwie 41 lat po długiej i zaciętej walce z nowotworem jelita cienkiego i dwunastnicy. Rodzina i przyjaciele pożegnali go 13 maja 2025, jego ciało zostało skremowane, a prochy spoczęły na Cmentarzu Komunalnym Północnym w Warszawie.
Anastazja Jakubiak i syn Tomek byli z nim do końca, wspierali go i podnosili na duchu. Teraz muszą radzić sobie sami. Żona Jakubiaka przeżywa żałobę, ale nie zamierza się zatrzymywać. Prowadzi Fundację, korzysta z terapii i chętnie opowiada w wywiadach o tym, jak razem z synem budują swoją nową rzeczywistość. W jednej z ostatnich rozmów przytoczyła słowa syna, które chwytają za serce.
Fundacja Jakubiaka i licytacja WOŚP
Po śmierci Tomasza, Anastazja założyła Fundację Tomasza Jakubiaka, której misją jest propagowanie wśród dzieci gotowania i wspieranie kulinarnej pasji. Co więcej, fundacja organizuje również konkurs, którego główną nagrodą jest stypendium w zagranicznej szkole kulinarnej.
We wtorek, 20 stycznia 2025, Anastazja Jakubiak pojawiła się w "Dzień dobry TVN", gdzie poinformowała, że przekazuje na licytację WOŚP fartuch Tomasza Jakubiaka. Licytacja przekroczyła już 5 tys. złotych.
Słowa syna chwytają za serce
To jednak nie wszystko, prowadzący i widzowie mogli posłuchać, jak obecnie radzi sobie Anastazja po stracie. Nie ukrywała, że emocjonalnie bywa ciężko, jednak zarówno ona, jak i Tomek korzystają z terapii, która wnosi dużo dobrego.
Radzimy sobie z tym cały czas. On jest pod opieką psychologa dziecięcego, ja również jestem na swojej terapii. Oprócz tego, to jest cały czas praca i rozmowa, praca i rozmowa. I to jest jak we wszystkim — jest progres, jest regres
- powiedziała.
Dodała również, że syn bardzo tęskni za tatą. Przytoczyła również jego słowa, które potrafią wzruszyć do łez.
Najbardziej mu brakuje tego taty i tęskni za nim. On bardzo często mówi, że jak słońce wychodzi, to wtedy tata nas grzeje. Dziś też mamy słoneczny dzień, także Tomek jest z nami
- zdradziła.