Enea Poznań Open. Tylko jeden Polak gra dalej

Tylko Maks Kaśnikowski wygrał swój pierwszy mecz podczas tegorocznego turnieju Enea Poznań Open i awansował do kolejnej rundy. Z poznańską imprezą Enea Poznań Open pożegnali się niestety Alan Ważny, Daniel Michalski oraz Tomasz Berkieta. Polski dzień na korcie centralnym przyniósł kibicom zmienne emocje.

Enea Poznań Open. Tylko j.jpg
Autor: Redaktor internetowy/ Wygenerowane przez AI Ręka tenisisty uderzająca rakietą w żółtą piłkę na korcie ceglanym, z której unosi się pomarańczowy pył.

Awans Maksa Kaśnikowskiego po trudnym meczu

Na korcie centralnym Parku Tenisowego Olimpia rozegrano aż cztery spotkania z udziałem reprezentantów Polski. Jako pierwszy swój pojedynek dokończył Maks Kaśnikowski, który mierzył się z włoskim zawodnikiem Lorenzo Giustino. Mecz rozpoczął się w poniedziałek, ale przy stanie 4:1 dla polskiego tenisisty z powodu ulewy został przerwany. Triumfator poznańskiego turnieju z ubiegłego roku utrzymał jednak koncentrację do samego końca. Ostatecznie pierwsza partia zakończyła się jego zwycięstwem 6:4.

Druga odsłona tego spotkania była niezwykle wyrównana i dostarczyła kibicom wielu emocji na korcie. Obaj tenisiści zdołali utrzymać swój serwis, choć mieli po kilka okazji na przełamanie przeciwnika w kluczowych momentach. Ostatecznie losy tego seta rozstrzygnęły się w bardzo jednostronnym tie-breaku. Maks Kaśnikowski oddał w nim rywalowi zaledwie jeden punkt i wygrał cały pojedynek 6:4, 7:6. W środę jego przeciwnikiem w drugiej rundzie będzie rozstawiony z numerem 2 Jan Choiński.

- Na pewno nie było to łatwe spotkanie. Wczoraj musieliśmy przerwać mecz ze względu na opady. Prowadziłem 4:1 i byłem w dobrym rytmie, więc ten deszcz nie był mi na rękę. Dzisiaj, gdy wyszliśmy na kort, udało mi się utrzymać koncentrację i „domknąć” tego seta. W drugiej partii było dużo break-pointów po jednej i po drugiej stronie, ale obyło się bez przełamań. W tie-breaku docisnąłem ten gaz do dechy i udało się wygrać. Jestem bardzo zadowolony z gry, z intensywności, jaką dziś pokazałem – powiedział po spotkaniu Kaśnikowski.

- Liczę, że będzie to dobry mecz, a kibice będą zadowoleni z widowiska. Ja nie wyznaczyłem sobie jakiegoś celu minimum na Poznań. Staram się podchodzić do tego turnieju na zasadzie „punkt po punkcie” i „mecz po meczu”. Nie zakładam żadnych planów wynikowych – dodał 22-latek z Warszawy.

Porażki pozostałych polskich tenisistów w Poznaniu

Alan Ważny po przejściu eliminacji zmierzył się z Czechem Martinem Krumichem w meczu trwającym ponad trzy godziny. Polak świetnie rozpoczął spotkanie, ponieważ odrobił wczesne straty i z dużą determinacją wygrał pierwszego seta. W kolejnych dwóch partiach kibice obserwowali prawdziwy festiwal przełamań oraz niezwykle długich wymian. Czeski tenisista ostatecznie okazał się minimalnie lepszy w decydującym tie-breaku. Dziewiętnastolatek z Rzeszowa musiał pogodzić się z bolesną porażką po bardzo wyrównanej walce.

Daniel Michalski spędził na korcie znacznie mniej czasu podczas swojego singlowego starcia. Otrzymał on od organizatorów dziką kartę, ale gładko uległ brazylijskiemu tenisiście Gustavo Heide w dwóch jednostronnych setach. Podobny los spotkał Tomasza Berkietę, który również skorzystał z zaproszenia do głównej drabinki. Utalentowany gracz z Warszawy przegrał z Peruwiańczykiem Gonzalo Bueno w niespełna półtorej godziny. Finał poznańskiego turnieju zaplanowano na najbliższą sobotę.

- Zabrakło tego, że nie wykorzystałem żadnej szansy, którą miałem w trzecim secie. Nie ukrywam, że jestem mocno wkurzony na siebie, że nie „domknąłem” tego meczu. Było to na wyciągnięcie ręki, wystarczyło zagrać jedną czy dwie piłki lepiej, nie popełnić błędów i to by się wygrało. Nie udźwignąłem tego mentalnie po prostu, za dużo emocji – skomentował.