Justyna Steczkowska to niekwestionowana ikona, której pozycja umocniła się po występie na Eurowizji 2025, gdzie wywalczyła 14. miejsce. Gwiazda, która niedawno zachwycała formą podczas "Sylwestra z Dwójką", nie pozwala o sobie zapomnieć również w 2026 roku. Choć fani czekają na jej nową trasę koncertową, artystka postanowiła najpierw podbić góry w sposób, który tylko ona mogła wymyślić.
Polecany artykuł:
Polska diwa w śnieżnych zaspach
Urodzona w Rzeszowie w 1972 roku piosenkarka słynie z niesamowitej energii scenicznej i nienagannego wizerunku. Jej koncerty to zawsze dopracowane w każdym detalu widowiska, ale jak się okazuje, Justyna nie rezygnuje z efektownego wyglądu nawet poza estradą. Korzystając z uroków zimy, wokalistka wybrała się w góry, jednak zamiast profesjonalnego sprzętu narciarskiego, zaprezentowała outfit, który natychmiast stał się hitem sieci.
Na opublikowanym w mediach społecznościowych nagraniu widzimy artystkę w krwistoczerwonej, puchowej kurtce i dopasowanych, czarnych legginsach. Największą uwagę przykuwa jednak obuwie – wysokie, lakierowane, czerwone kozaki na niebotycznej szpilce. W takim wydaniu gwiazda pozowała na skuterze śnieżnym.
"Urodziłam się w szpilkach"
Steczkowska, będąc świadoma kontrowersji, jakie budzi jej ubiór w trudnych warunkach atmosferycznych, postanowiła uprzedzić reakcje internautów. Z właściwym sobie dystansem i humorem skomentowała własny wygląd bezpośrednio do kamery, dając do zrozumienia, że wysokie obcasy są dla niej naturalnym wyborem. Podczas nagrania, na którym widać, jak zmaga się z zimową aurą, padły szczere słowa.
Najwięcej komentarzy będzie 'Steczkowska rąbnięta w szpilkach w górach', ale co poradzić, jak ja się urodziłam w szpilkach. To jest przedłużenie mojej nogi
- powiedziała na nagraniu, nie kryjąc rozbawienia całą tą sytuacją.