Spis treści
Iwona Pavlović pracowała fizycznie
Zanim jurorka programu "Taniec z Gwiazdami" zdobyła tytuł mistrzowski, musiała przejść długą drogę. W młodzieńczych latach wspólnie z ówczesnym partnerem, 66-letnim dziś Arkadiuszem Pavloviciem, wyemigrowała do Londynu, aby pobierać tam lekcje tańca. Szkolenia były bardzo kosztowne, a tancerka nie wywodziła się z bogatej rodziny. Z tego powodu musiała samodzielnie zadbać o finanse i podejmowała rozmaite prace dorywcze.
ZOBACZ TAKŻE: Iwona Pavlović skończyła 64 lata i jest emerytką. Pamiętacie, jak wyglądała kiedyś? Takich zdjęć się nie spodziewacie!
Pieliłam ogródki, nie znając się na roślinach. Malowałam pokoje. Nie obrazy - pokoje. Zatrudniałam się do prasowania ubrań. Byłam w hotelu pokojówką. Pierwsza praca to była barmanka. Goście mówili, że lepiej mówię po angielsku niż rodowici Anglicy, bo Anglicy posługują się takim slangiem, że nikt ich nie rozumie. Sprzątałam też domy i to chyba najdłużej robiłam. Sprzątałam najpierw domy, bym powiedziała, takiej średniej klasy, a później dostałam się do pracy w domach tak zwanej sfery arystokracji angielskiej. Pracowałam w takich domach za szlabanem, z ośmioma samochodami, z basenem i tak dalej - opowiada w wywiadzie dla Eska.pl.
Ciężka praca Iwony Pavlović w Wielkiej Brytanii
Tancerka wyznała, że pracodawcy zawsze wysoko oceniali jej zaangażowanie, co pozwalało jej na zdobycie środków na bieżące utrzymanie. Przyznaje jednak otwarcie, że łączenie tych obowiązków było dla niej skrajnie wyczerpujące.
Pracowałam z polecenia na polecenie, ponieważ w Anglii nawet nie liczy się papier, tylko to, czy jesteś dobra. Po drugie to, czy jesteś uczciwa. Mogę powiedzieć, że zarabiałam coraz lepiej, ale to była bardzo ciężka praca - wspomina.
Skromne posiłki Iwony Pavlović w młodości
Jurorka wróciła pamięcią do czasów, gdy przez wyczerpujące zajęcia fizyczne nie przykładała wagi do jakości jedzenia. Ponadto jej budżet nie pozwalał na zakup drogich i wyszukanych produktów spożywczych.
Jesz jakiś tam mierny obiad, bo na dobre obiady nas nie było stać. Zdarzało się, że mieliśmy tylko cały wielki talerz ryżu, a na to jedna kiełbaska i polane keczupem - mówi Pavlović.