Mandaty z Dubrownika trafiają do Polaków. Kierowcy płacą setki euro za wjazd do centrum

2026-11-04 15:13

Polscy turyści otrzymują z Chorwacji wezwania do zapłaty ogromnych kar finansowych. Chodzi o kierowców, którzy podczas wizyty w Dubrowniku złamali przepisy i wjechali w rejon tamtejszego starego miasta. Pisma opiewające na setki euro rozsyła kancelaria prawna z leżącej na drugim końcu kraju Puli.

Strefa ograniczonego ruchu w Dubrowniku. Wysokie kary za wjazd do centrum

Zagraniczni kierowcy, w tym również Polacy, masowo otrzymują wezwania do zapłaty za złamanie „zakazu ruchu bez pozwolenia” na terenie starówki w Dubrowniku. Choć od samych wykroczeń minęło już ponad dwanaście miesięcy, turyści muszą teraz słono zapłacić za nawet chwilowy wjazd do historycznego centrum, gdzie najczęściej kierowała ich po prostu nawigacja, podczas gdy oni sami nie mieli pojęcia o nowych regulacjach.

Władze samorządowe Dubrownika przegłosowały w 2024 roku uchwałę, która utworzyła wokół starego miasta Specjalną Strefę Ruchu. Zgodnie z tymi przepisami, w okresie od marca do listopada wjazd do zabytkowego centrum przysługuje wyłącznie pojazdom ze specjalnymi uprawnieniami, natomiast poruszanie się tam w poszukiwaniu wolnego miejsca do zaparkowania zostało całkowicie zakazane.

Od 2 czerwca 2025 roku ulice monitorują kamery, które rejestrują wszystkie przejeżdżające auta, a za złamanie zakazu grożą bardzo surowe sankcje finansowe. Przepisy przewidują 260 euro grzywny dla osób fizycznych, natomiast w przypadku samochodów firmowych, w leasingu oraz z wypożyczalni, mandat za nieuprawniony wjazd wynosi aż 1320 euro. Nie jest to jednak ostateczny wydatek dla kierowcy, gdyż kwota ta rośnie jeszcze o koszty administracyjne oraz prowizję naliczaną przez samą wypożyczalnię.

Mandat z Chorwacji i dodatkowe opłaty kancelarii. Polak ostrzega kierowców

Zaledwie w ciągu kilku pierwszych dni od momentu wejścia w życie nowych regulacji, władze Dubrownika zarejestrowały aż 1700 nielegalnych wjazdów do ścisłego centrum miasta.

W gronie kierowców, do których trafiło wezwanie do zapłaty, znalazł się pochodzący z Małopolski pan Jacek. Mężczyzna w rozmowie z korespondentem „Super Expressu” opisał szczegóły nałożenia na niego tak drakońskiej kary finansowej.

„Oprócz kary 260 euro kancelaria zażądała jeszcze 160 euro »kosztów ustalenia właściciela pojazdu«. Zapytałem, skąd ta kwota. Odpisano mi, że to 100 euro honorarium, 25 euro VAT i 35 euro wydatków, a w tym samym piśmie nazwano to jednocześnie odszkodowaniem dla Miasta i dobrowolną ofertą ugody” - opowiada pan Michał.

Mężczyzna otwarcie przyznaje, że uregulował już podstawową kwotę mandatu. Jednocześnie podważa zasadność dodatkowej opłaty w wysokości 160 euro, argumentując, że miejska uchwała nie przewiduje takich kosztów, a korespondencja od prawników nie stanowi oficjalnej decyzji urzędowej.

„Nie należę do ludzi, którzy nie chcą płacić. Należę do ludzi, którzy chcą wiedzieć, za co płacą i dlaczego” – mówi.

Oburzony działaniami chorwackiej kancelarii pan Michał stworzył w sieci specjalny poradnik dla innych poszkodowanych zmotoryzowanych, którzy odebrali już lub dopiero odbiorą podobne wezwania. Autor dokładnie wyjaśnia w tym dokumencie, w jaki sposób należy zareagować na pismo i jakie kroki podjąć po otrzymaniu nakazu zapłaty z Dubrownika.

Potrącił psa na przejściu dla pieszych i uciekł! Nagranie szokuje

ROLKI