Doda tłumaczy się z playbacku i ucisza krytyków. Odsłania kulisy sylwestrowego show

2026-01-02 15:13

Po „Sylwestrze z Dwójką” w sieci zawrzało. Widzowie zarzucili artystom korzystanie z playbacku, a fala krytyki spadła m.in. na Dodę. Gwiazda nie pozostała obojętna i wprost wyjaśniła, dlaczego podczas wielkich imprez granie na żywo bywa niemożliwe.

Doda od lat pozostaje jedną z największych gwiazd polskiej sceny muzycznej, przez wielu fanów i krytyków nazywana „królową popu”. Na estradzie jest obecna już od dwóch dekad, a jej koncerty regularnie budzą ogromne emocje. To zasługa nie tylko potężnego wokalu artystki, lecz także widowiskowej oprawy i dopracowanych w każdym detalu show.

O ile podczas solowych występów oczywiste jest, że muzyka wykonywana jest na żywo, o tyle w przypadku dużych imprez z udziałem wielu gwiazd bywa to technicznie niemożliwe. Tego rodzaju rozwiązania często wywołują kontrowersje i negatywne reakcje części publiczności. Podobnie było podczas tegorocznego „Sylwestra z Dwójką”, po którym internet zalała fala krytycznych komentarzy dotyczących użycia playbacku.

Doda sylwester 2025

Doda broni playbacku

W nocy z 31 grudnia 2025 na 1 stycznia 2026 katowiczanie i przyjezdni bawili się pod słynnym Spodkiem podczas „Sylwestra z Dwójką”, transmitowanego na żywo w TVP2. Na scenie pojawiła się plejada rodzimych i zagranicznych gwiazd — od Maryli Rodowicz, Kayah, Michała Szpaka i Andrzeja Piasecznego, przez Cleo, Justynę Steczkowską, Blankę, Michała Wiśniewskiego, Piotra Kupichę, aż po Stinga. Wśród artystów nie zabrakło również Dody, która po koncercie w kuluarach odniosła się do narastającej w sieci krytyki dotyczącej playbacku.

W rozmowie z „Telemagazynem” wokalistka jasno wytłumaczyła, z czego wynikają takie, a nie inne rozwiązania techniczne podczas dużych, plenerowych widowisk telewizyjnych. Jak podkreśliła, nie chodzi o brak umiejętności czy niechęć do grania na żywo, lecz o logistykę i realne ograniczenia organizacyjne.

Oczywiście, że nie wszystkie występy są z playbacku. Wszystkie podkłady są z playbacku i wszyscy instrumentaliści grają z playbacku. Jest to niewykonalne, żeby każdy backline był podpinany na nowo, jeżeli artyści zmieniają się co trzy minuty. I też niewykonalne ze względu na pogodę, bo jeśli jest mróz, to rozstrajają się gitary. To jest po prostu abstrakcja kompletna

- tłumaczyła artystka.

Unikanie problemów technicznych

Doda zwróciła również uwagę na fakt, że to często sami organizatorzy proszą wykonawców o skorzystanie z gotowych podkładów, aby uniknąć problemów technicznych i opóźnień w realizacji transmisji na żywo.

Bardzo często organizatorzy, właśnie ze względu na tę ciężkość w organizacji od strony muzycznej, proszą artystów, żeby to był full playback

- dodała.

Wokalistka zaznaczyła przy tym, że transmisja dźwięku w formie gotowego pliku jest znacznie prostsza i bardziej niezawodna niż każdorazowe ustawianie proporcji brzmienia instrumentów na żywo w trudnych warunkach plenerowych. Jednocześnie podkreśliła, że część artystów mimo wszystko decyduje się na śpiewanie na żywo, co — jak zauważyła — widzowie bez trudu są w stanie rozpoznać.

Jej słowa stanowią wyraźny głos w obronie nie tylko własnego występu, ale także całego środowiska muzycznego, które w przypadku masowych imprez telewizyjnych musi godzić artystyczne ambicje z realiami technicznymi.