Super Bowl 2026 za nami, jednak emocje związane z meczem, a przede wszystkim występem Bad Bunny'ego podczas Halftime Show, jeszcze długo nie opadną. Portorykański piosenkarz ugruntował swoją pozycję supergwiazdy i legendy muzyki latynoskiej, dając pierwszy w historii imprezy koncert w całości w języku hiszpańskim, bijąc rekordy oglądalności. Show Bad Bunny'ego było także manifestem politycznym. Artysta od dawna sprzeciwia się prezydenturze Donalda Trumpa, a jego występ był jasnym sygnałem dla świata, że na jego imprezie jest miejsce dla wszystkich, bez względu na pochodzenie, wiek czy orientację seksualną. Jednym z ważniejszych elementów Halftime Show był ślub, do którego doszło naprawdę. Zakochani powiedzieli sobie "tak" na oczach ponad 100 milionów widzów. Wszystko zaczęło się od... wysłanego dla żartów zaproszenia na ceremonię.
Zobacz też: Obejrzały go miliony. Bad Bunny nie zarobi jednak na Super Bowl ani grosza! Dlaczego?
Zaprosili go dla żartu. Wzięli ślub na Super Bowl
To historia jak z bajki, ale wydarzyła się naprawdę. Jak podaje "Variety", powołując się na rzecznika Bad Bunny'ego, narzeczeni, którzy wzięli ślub podczas Halfime Show, otrzymali piętnaście gratisowych zaproszeń na ślub. Chcąc zaoszczędzić, wysłali je do lokalnych firm z nadzieją na otrzymanie darmowych fantów. Ostatnie zaproszenie - dla żartu - wysłali do Bad Bunny'ego. Przedstawiciele piosenkarza skontaktowali się z parą młodą i zaoferowali im spotkanie na Zoomie. To tam poznali szczegóły.
Nadprogramowa liczba zaproszeń ślubnych doprowadziła do serii wydarzeń, wskutek których ostatecznie pobrali się podczas występu Bad Bunny'ego na Super Bowl - poinformował Hamilton.