Michał Wiśniewski nie unika tematów tabu. Przekonali się o tym widzowie satyrycznego programu Polsatu "K2. Jedziemy po bandzie", którego bohaterem był właśnie frontman zespołu Ich Troje. Artysta bez żadnego skrępowania odpowiadał na pytania dotyczące swojego życia prywatnego - w tym na te budzące największe kontrowersje i emocje, jak głośno zakończone małżeństwa czy problemy finansowe.
Nie jest tajemnicą, że Michał Wiśniewski żył swego czasu jak król i z wielką radością wydawał pieniądze na realizowanie kolejnych celów oraz spełnianie zachcianek. Widzowie z niedowierzaniem obserwowali poczynania artysty i jego ówczesnej żony Mandaryny w reality show "Jestem, jaki jestem", za którego realizację mieli otrzymać wynagrodzenie w wysokości miliona dolarów. Gdy w 2018 roku ogłosił upadłość konsumencką, wyszło na jaw, że miał przehulać zawrotną sumę 35 milionów złotych! Z perspektywy czasu nie ma jednak sobie nic do zarzucenia.
Wiśniewski nie żałuje utraty majątku
Trzy dekady spędzone w show-biznesie nauczyły Wiśniewskiego, że warto stawiać na szczerość. Artysta bez ogródek przyznał, na co wydał gromadzoną latami fortunę:
Po prostu się poślizgnąłem bardzo fajnie za swoje. Kobiety? Tak. Alkohol? Tak. Samochody? Też. Najdroższy Mercedes kosztował 1,3 mln zł. Do tego wycieczki, domy i apartamenty – wyliczał.
Choć mogłoby się wydawać, że dziś, gdyby miał ponownie przeżyć swoje życie, wykazałby się większym rozsądkiem i nie popełniłby tych samych błędów, to piosenkarz podkreśla, iż nie żałuje hulaszczego trybu życia:
Generalnie fajnie się żyło. (...) Niczego nie żałuję. Zrobiłbym to jeszcze raz - podkreślił Michał Wiśniewski.