Spis treści
Emilia Komarnicka i Stefano Terrazzino żegnają się z "Tańcem z Gwiazdami"
Wyniki trzeciej odsłony popularnego formatu wprawiły publiczność w absolutne osłupienie. Z "Tańcem z Gwiazdami" musieli pożegnać się Emilia Komarnicka oraz Stefano Terrazzino, którzy od samego początku uchodzili za głównych kandydatów do zdobycia Kryształowej Kuli. Taki obrót spraw momentalnie uruchomił falę negatywnych komentarzy w mediach społecznościowych, gdzie sympatycy duetu wylewali swoje frustracje. Zamiast pogodzić się z werdyktem, internauci ruszyli do ataku na panel jurorski, dopatrując się w ich notach głównej przyczyny eliminacji ulubieńców.
Zobacz też: Iskrzy między Fabijańskim a Suryś?! Aktor przerywa milczenie
Tomasz Wygoda tłumaczy porażkę Komarnickiej i Terrazzino w "Tańcu z Gwiazdami"
W rozmowie z portalem "Super Express" Tomasz Wygoda postanowił stanowczo odeprzeć zarzuty kierowane pod adresem sędziów. Ekspert otwarcie stwierdził, że eliminacja tej konkretnej pary również dla niego stanowiła spore zaskoczenie. Zwrócił jednak uwagę, że pomimo słabszego występu w tym konkretnym odcinku, oceny jury uplasowały duet dokładnie pośrodku stawki konkursowej. Choreograf dobitnie podkreślił, że sędziowie wykonali swoje zadanie prawidłowo, a ostateczny kształt tabeli ukształtowały wyłącznie decyzje telewidzów głosujących przed telewizorami.
Zobacz też: Fabijański szuka żony w "Tańcu z Gwiazdami"? "Wolę, żeby ktoś mi wykrzyczał, mówiąc - kocham cię"
"No nie, nie spodziewaliśmy się, bo oni dużo lepiej tańczyli, niż na to, żeby odpaść. Może dzisiaj i nie za tańczyli najpiękniej dla nas - też dla jury, bo oceniliśmy ich gdzieś w połowie tabeli, ale to była połowa tabeli, a nie na końcu, więc zabrakło poparcia widzów - mówi nam jasno Wygoda."
Dalsza część wypowiedzi jurora, udzielonej w wywiadzie z Julitą Buczek, przyniosła jeszcze mocniejsze sformułowania. Tomasz Wygoda bezpośrednio skomentował teorie fanów, wedle których surowe noty zaważyły na psychice i końcowym rezultacie faworytów. Tancerz przypomniał kluczową zasadę rządzącą telewizyjnym widowiskiem, która nierzadko umyka uwadze zaangażowanej publiczności. Zaznaczył z pełnym przekonaniem, że w drodze po zwycięstwo ogromne emocje na portalach społecznościowych znaczą niewiele, jeśli nie idą za nimi wymierne działania.
Zobacz też: Fabijański zatańczy do własnej piosenki?! "Byłoby pięknie"
"Jeśli widzowie uważali internauci, że oni są faworytami, a dzisiaj ci, którzy tak uważali, nie zagłosowali na nich, to nie przerzucajcie odpowiedzialności na nas, dlatego że my uplasowaliśmy ich dzisiaj w połowie tabeli, ale nie na końcu, to w takim razie wasze poparcie było tylko ustne, ale nie SMS-owe, albo aplikacjowe, więc proszę państwa, nie wystarczy tylko chcieć, trzeba jeszcze coś zrobić, no tak wygląda rzeczywistość - mówi nam Tomasz Wygoda."