O Bad Bunnym mówią dzisiaj wszyscy, a to za sprawą kapitalnego występu podczas Halftime Show na Super Bowl, który pobił wyniki oglądalności. To z kolei przełożyło się na zainteresowanie katalogiem Portorykańczyka. Według wstępnych prognoz wokalista ma ogromne szanse na uplasowanie się na samym szczycie prestiżowej listy HOT 100 Billboardu z kawałkiem "DtMF".
Bad Bunny nie pojawił się na muzycznym Olimpie z dnia na dzień. Gdy ogłoszono jego koncert w Polsce, w komentarzach nie brakowało pytań "kto to?". Jakie musiało być zatem zaskoczenie komentujących w ten sposób internautów, gdy okazało się, że show artysty na PGE Narodowym wyprzedało się w kilkanaście minut. Po Super Bowl Live Nation wprowadziło dodatkową pulę wejściówek, jednak i te wyprzedały się na pniu. Nie brak próśb, by zorganizować dodatkowe show.
Do tej pory Bad Bunny był fenomenem przede wszystkim w obu Amerykach, nie w Europie. Pierwszym hitem, który pomógł mu zaistnieć w świadomości globalnych słuchaczy, był singiel "I Like It", wydany w 2018 roku. Piosenka, będąca efektem współpracy z Cardi B i J Balvinem, podbiła listy na całym świecie, jednak nie uczyniła z Bad Bunny'ego pierwszoligowej gwiazdy. Można było odnieść wrażenie, że katalogiem artysty interesują się głównie osoby śledzące rynek latynoski.
Bad Bunny kiedyś
Bad Bunny jeszcze do niedawna był znany przede wszystkim bardziej zaangażowanym słuchaczom, mimo że od 2019 roku znajduje się w top artystów na Spotify. Po raz pierwszy na szczycie uplasował się rok później, w 2020 roku i pozostał na nim przez kolejne dwa lata. W 2023 wyprzedziła go Taylor Swift, a w 2024 The Weekend i Swift. W podsumowaniu 2025 roku ponownie znalazł się na "jedynce". Debiutował jednak znacznie wcześniej, bo 10 lat temu. W styczniu 2016 roku zaprezentował "Diles".
Pracujący wówczas jako pakowacz w supermarkecie w Vega Bajaw Portoryko Bad Bunny wydawał muzykę jako niezależny artysta, udostępniając ją na SoundCloud. Piosenka przykuła uwagę DJ-a Luiana, który podpisał z nim kontrakt płytowy w wytwórni Hear This Music. Dziś kawałek ma ponad miliard odsłon na YouTubie.
Na przestrzeni lat, będący dziś symbolem seksu Bad Bunny, wielokrotnie zmieniał swój styl.