Koniec z pozorną jawnością. Co jest nie tak z obecnym systemem?
Obecnie oświadczenia majątkowe blisko 40 tysięcy samorządowców są publikowane w Biuletynach Informacji Publicznej (BIP) każdej z niemal 2800 jednostek samorządu terytorialnego. W praktyce oznacza to chaos. Dokumenty są często wgrywane jako skany pism odręcznych, co uniemożliwia automatyczne przeszukiwanie i analizę danych. Chcąc porównać majątek radnego na przestrzeni kilku lat, trzeba ręcznie odszukiwać i zestawiać ze sobą kolejne pliki PDF.
Autor petycji, Wojciech Niemczyk, wskazuje, że taki system jest dysfunkcyjny. Utrudnia wykrywanie nieprawidłowości, takich jak konflikty interesów czy nieuzasadniony wzrost majątku. Wpisy typu „nie dotyczy”, dowolne formułowanie opisów czy brak jednolitych zasad wyceny nieruchomości sprawiają, że dane są nieporównywalne i często nieczytelne.
Jeden rejestr, by wszystko uporządkować. Co proponuje autor petycji?
Petycja zakłada kompleksową reformę opartą na 10 filarach. Najważniejszy postulat to stworzenie centralnego, ogólnopolskiego rejestru oświadczeń majątkowych. Zamiast szukać informacji w BIP gminy czy powiatu, każdy obywatel miałby dostęp do jednej, państwowej bazy danych.
Kluczowe zmiany to także:
- Obowiązkowa forma elektroniczna: Samorządowcy wypełnialiby oświadczenia w standardowym formularzu online, z wbudowanymi mechanizmami kontroli poprawności (np. sprawdzanie, czy sumy się zgadzają).
- Dane w formie ustrukturyzowanej: Rejestr udostępniałby dane w formacie pozwalającym na automatyczną analizę, filtrowanie i tworzenie zestawień.
- Ujednolicone pola: Zamiast wolnego tekstu, formularz zawierałby słowniki i pola liczbowe, co wyeliminowałoby niejednoznaczne wpisy.
Ile zarabia wójt, a ile sąsiad? Porównywanie majątków stanie się proste
Główną konsekwencją dla czytelnika byłaby realna możliwość kontroli władzy. Dzięki centralnemu rejestrowi i ustrukturyzowanym danym, każdy mógłby w kilka chwil sprawdzić i porównać:
- jak zmienił się majątek danego radnego lub burmistrza na przestrzeni lat,
- jakie dochody osiągają samorządowcy w danej gminie lub powiecie,
- czy struktura majątku (nieruchomości, oszczędności, zadłużenie) nie budzi wątpliwości.
Takie narzędzie znacząco ułatwiłoby pracę dziennikarzom śledczym i organizacjom strażniczym, ale przede wszystkim dałoby każdemu mieszkańcowi prosty wgląd w finanse osób, które decydują o publicznych pieniądzach.
Koniec z ukrywaniem w „kolekcjach”. Uszczelnienie progów i zasad
Petycja zwraca również uwagę na konieczność uszczelnienia obecnych przepisów. Chodzi m.in. o doprecyzowanie zasad wykazywania ruchomości o wartości powyżej 10 000 zł. Nowe regulacje miałyby ograniczyć obchodzenie tego progu poprzez np. niepełne opisywanie kolekcji czy dóbr luksusowych.
Kolejny ważny postulat dotyczy wpływu małżeńskiej rozdzielności majątkowej. Petycja proponuje wprowadzenie mechanizmów, które ograniczyłyby ryzyko „wyprowadzania” majątku poza oświadczenie, np. poprzez przenoszenie go na współmałżonka. Celem jest zachowanie równowagi między ochroną prywatności a skutecznością systemu antykorupcyjnego.
Eksperci nie mają wątpliwości. „Obecny system to fikcja”
Proponowane zmiany są zbieżne z postulatami, które od lat podnoszą organizacje pozarządowe. Jak alarmują eksperci, obecny system to fikcja jawności, która zniechęca do kontroli obywatelskiej. Podkreślają, że bez centralnego, cyfrowego rejestru z ustrukturyzowanymi danymi, realny nadzór nad majątkami osób publicznych jest praktycznie niemożliwy i wymaga ogromnych nakładów pracy.
Co dalej z petycją? Droga do zmiany jest długa
Petycja została złożona w Sejmie i skierowana do Komisji do Spraw Petycji oraz Komisji Samorządu Terytorialnego i Polityki Regionalnej. Teraz posłowie zdecydują, czy podejmą inicjatywę ustawodawczą na jej podstawie. Jeśli tak się stanie, zostanie przygotowany projekt ustawy, który następnie przejdzie całą ścieżkę legislacyjną. To dopiero początek drogi, ale pierwszy, ważny krok w kierunku realnej jawności życia publicznego został wykonany.