Kilka dni temu swoją premierę miał wywiad Edwarda Miszczaka u Żurnalisty. Obecny dyrektor programowy stacji Polsat opowiedział w nim o latach spędzonych w TVN-ie. Jedno z pytań prowadzącego rozmowę dotyczyło kariery telewizyjnej Szymona Majewskiego, niegdyś flagowej postaci telewizji na Wiertniczej, gospodarza formatu "Szymon Majewski Show". Zapytany o to, czy to on zniszczył Majewskiego w TV, Miszczak odpowiedział:
Tak, dzięki mnie wygrał proces z TVN-em i zarobił bańkę. (...) On się sam zniszczył. W tym sensie, że w pewnym momencie przyjął reklamę PKO BP. Nigdy nie dostał tych pieniędzy. To jest taki bank, że różne funkcje pełnią różni ludzie. Tam rządził reklamą SLD, a PiS zarządzało bankiem. W sądzie po roku wygrał bańkę [za to], że go źle zwolniliśmy.
Majewski odpowiedział Miszczakowi
Majewski odniósł się do słów dawnego szefa w najnowszym odcinku autorskiego podcastu "Proszę ja ciebie". Showman z rozbawieniem przyznał, że kwiecień będzie dla niego miesiącem przywracania Miszczakowi pamięci i opowiedział o kulisach współpracy z bankiem, która miała go kosztować posadę w TVN-ie. Jak zapewnił, wszystko zostało ustalone, a stacja miała zarobiłć na spotach.
Otóż pierwsza rzecz, którą zrobiłem, jak dostałem propozycję zareklamowania wielkiego banku, zgłosiłem się do was z zapytaniem o zgodę i Edwardzie drogi, tę zgodę od was otrzymałem. Skończmy już z tymi dywagacjami. To było długo omawiane, długo dyskutowane, zgoda została mi udzielona. (...) Chcę również powiedzieć, bo pokazywano mi potem, kto był głównym beneficjentem tych reklam, mianowicie telewizja TVN. Siłą rzeczy najwięcej spotów było wykupionych właśnie w stacji, w której ja się pojawiałem. Było to logiczne - powiedział.
Majewski zdementował też doniesienia, jakoby wynagrodzenie za bycie twarzą banku nie zostało mu wypłacone.
Przecież ja te reklamy robiłem przez cztery, pięć lat. Myślisz naprawdę, że nie dostałem za to wynagrodzenia? Nie chcę wchodzić w kwestie wysokości tego wynagrodzenia, bo wiem, że tam narosło mnóstwo legend. (...) Oni wywiązali się ze swojej umowy - podkreślił.
Majewski o zwolnieniu z TVN-u
Showman ze szczegółami opowiedział też o zwolnieniu ze stacji. To - jak zapewnia - odbyło się bezprawnie. Prowadzący miał otrzymać informację o zerwaniu z nim kontraktu za niestawienie się w pracy, konkretnie w "Dzień Dobry TVN", o czym miał nie wiedzieć.
Nie wiem, którego to było, któregoś września dostaję pismo od was z informacją, że nie stawiłem się 1 września do pracy, w związku z tym kontrakt zostaje zerwany, grożą mi konsekwencje związane z tym, że nie pojawiłem się 1 września w pracy, w "Dzień Dobry TVN". (...) Wszystko super, tylko że ja nie wiedziałem, że mam się pojawić 1 września w pracy. Nie było jednego pisma na ten temat. (...) Tam jest jeszcze groźba kary finansowej, ponieważ nie stawiłem się do pracy 1 września. (...) Zerwano kontrakt jak najbardziej nieprawnie, ponieważ wymyślono sytuację, w której to niby miałem się pojawić 1 września w pracy, nikt o tym nie wiedział - podkreślił.
Proces ciągnął się 5 lat. Przez ten cały czas Majewskiego miał obowiązywać zakaz konkurencji.
Pierwszą rozprawę, jak wiesz, wygrałem z kretesem, nawet w ogóle sędzia nie chciał słuchać stron, ponieważ było to tak ewidentne. No ale okazało się, że zadziało się to za szybko, odwołaliście się, no i proces trwał pięć lat. Pięć dla mnie naprawdę bardzo, Edwardzie, trudnych lat, bo jak wiesz, miałem też zakaz konkurencji. Ja musiałem działać, jakby ten kontrakt był cały czas, w związku z tym nie miałem szansy na pójście gdziekolwiek indziej.
Na koniec Majewski odniósł się też do słów Miszczaka, że dzięki niemu zarobił "bańkę".
Edwardzie drogi, nie było tak, że dzięki tobie zarobiłem bańkę, tylko po prostu wywalczyłem po pięcioletnim procesie należne mi pieniądze plus odsetki. (...) Nie było to tak, że dzięki tobie zarobiłem, ja po prostu to wywalczyłem.
Dziennikarz odrzucił narrację o "zniszczeniu" jego kariery. Majewski uważa, że odebrano mu program, ale nie talent. Nadal działa zawodowo i zaznacza, że to twórcy budują wartość mediów, a nie odwrotnie, jak sugeruje dyrektor programowy Polsatu.