Spis treści
Sylwia Peretti wydała książkę o żałobie. Celebrytka walczyła z mrocznymi myślami
Nazwisko Sylwii Peretti ponownie gości na łamach mediów, jednak tym razem powodem nie są luksusowe kreacje ani branżowe wydarzenia. Powodem ogromnego zamieszania wokół celebrytki jest wydanie książki oraz bardzo osobisty wywiad, w którym dzieli się ona doświadczeniami z okresu głębokiej żałoby. Kobieta przyznała wprost, że po nagłej stracie syna Patryka całkowicie straciła chęci do dalszego funkcjonowania. Bolesna pustka doprowadziła 44-latkę na skraj wytrzymałości psychicznej. Gwiazda telewizyjnych programów nie ukrywa obecnie, że wielokrotnie rozważała podjęcie ostatecznych kroków.
Zobacz też: Sylwia Peretti wraca do tragedii sprzed lat. Szok, co zrobiła, jak się dowiedziała o śmierci syna
Szczera rozmowa Sylwii Peretti z Żurnalistą. Miała upatrzone miejsce na krakowskim cmentarzu
W trakcie nagrania podcastu z Żurnalistą celebrytka podzieliła się niezwykle mrocznymi wspomnieniami. Opowiedziała o chwilach, gdy dosłownie krok dzielił ją od podjęcia nieodwracalnych działań. Najbardziej przerażał ją niezwykły spokój, jakiego wówczas doświadczała.
Kobieta zdradziła, że przygotowała sobie bardzo dokładny scenariusz odejścia. Wybrana lokalizacja absolutnie nie była przypadkowa. Chodziło o krakowską nekropolię, którą gwiazda regularnie odwiedzała. To właśnie tam projektowała wizję swojego końca.
Celebrytka ze szczegółami zrelacjonowała wygląd zarośniętego roślinnością zakątka, w którym planowała spocząć i ostatecznie zniknąć. Jej wyobrażenia na ten temat były na tyle silne, że widziała już nawet moment odnalezienia swojego ciała.
Te wspomnienia szokują, zwłaszcza że celebrytka była o włos od realizacji planu. Przed najgorszym powstrzymała ją pamięć o rodzinie i strach o to, jak mąż poradzi sobie z jej odejściem. Ogromne znaczenie miały też codzienne obowiązki, w tym konieczność opieki nad ukochanymi psami. Z upływem czasu destrukcyjne wizje słabły, chociaż nie zniknęły całkowicie. Prawdziwy przełom w psychice gwiazdy nadszedł po dwóch latach, kiedy ostatecznie przestała obwiniać siebie za wypadek.
Potrzebujesz pomocy? Nie jesteś sam! Jeżeli przeżywasz trudności i myślisz o odebraniu sobie życia lub chcesz pomóc osobie zagrożonej, pamiętaj, że możesz skorzystać z bezpłatnych numerów pomocowych:
- 800 70 2222 - CAŁODOBOWY - Centrum Wsparcia dla osób dorosłych w kryzysie psychicznym
- 800 12 12 12 - CAŁODOBOWY - Dziecięcy Telefon Zaufania Rzecznika Praw Dziecka
- 116 111 - CAŁODOBOWY - Telefon Zaufania dla Dzieci i Młodzieży
- 116 123 - CAŁODOBOWY - Telefon wsparcia emocjonalnego dla dorosłych
- 112 - CAŁODOBOWY - Numer alarmowy w sytuacjach zagrożenia życia lub zdrowia
"Na tym cmentarzu z tyłu jest taki bardzo duży bez. Ja tam zasadziłam różne roślinki i poprosiłam panów ogrodników, żeby trochę wycięli mi ten bez, bo nie miałam jak dojść do tych roślin. Zrobili mi taką fajną dziurę tam w środku, no i tak kiedyś siedząc z młodym, coś tam z nim rozmawiałam, pomyślałam wtedy, że jeżeli miałabym coś zrobić, to zrobiłabym to na pewno tutaj na cmentarzu. Raz, że byłabym od razu na miejscu, a dwa, że jest mi to miejsce w tym momencie najbliższe. Najgorsze było to, że moimi oczami ja widziałam, jak tam sobie leżę i zastanawiałam się, kto by mnie znalazł - powiedziała Sylwia w podcaście."