Spis treści
Sandra Zaniewska: droga na szczyt
Sandra Zaniewska, mimo zaledwie 34 lat, zakończyła swoją zawodową karierę tenisową już w 2017 roku. Najwyższą pozycją w rankingu singlowym, jaką osiągnęła, było 142. miejsce. Już rok później, w 2018 roku, podjęła się roli trenerki, współpracując początkowo z rok starszą Petrą Martić.
Pod wodzą Zaniewskiej chorwacka tenisistka w niespełna dwa lata znacząco poprawiła swoje notowania, awansując z końca pierwszej setki do drugiej dziesiątki światowego rankingu. Następnie Zaniewska szkoliła Francuzkę Alize Cornet, a później dołączyła do tenisowej akademii Patricka Mouratoglou, gdzie odpowiadała za wyszukiwanie nowych talentów. Kolejnym i obecnym etapem jej pracy jest prowadzenie Marty Kostiuk.
"Robimy mnóstwo głupich żartów, które rozumiemy pewnie tylko my. Sandra zapisuje w telefonie sytuacje, kiedy powiemy coś, co po prostu trzeba zapisać. Mamy takie notatki z każdego roku i z różnych sytuacji, więc czasem do nich wracamy i zawsze jest z tego niezły ubaw" - zdradziła Kostiuk.
Długofalowe myślenie w tenisie
Marta Kostiuk podkreśla, że dla niej i Sandry Zaniewskiej najważniejsza jest możliwość bycia sobą, bez względu na to, czy chodzi o pozytywne, czy negatywne emocje, a nawet o niewybredne żarty. Taki autentyczny sposób komunikacji znacząco wpływa na ich współpracę, budując wzajemne zaufanie i otwartość.
Ukrainka podkreśla również wagę długofalowego spojrzenia na karierę, co pomaga uniknąć poczucia przytłoczenia pojedynczym turniejem czy słabszą formą. Takie podejście, jak mówi Kostiuk, pozwala nie nakładać na siebie presji i pamiętać, że bieżące niepowodzenia szybko tracą na znaczeniu w dłuższej perspektywie.
Sukcesy Marty Kostiuk pod okiem Zaniewskiej?
Marta Kostiuk po raz pierwszy zwróciła na siebie uwagę w 2017 roku, triumfując w Australian Open juniorek. Rok później, jako seniorka, dotarła do 3. rundy tego samego turnieju w Melbourne. W 2024 roku, już pod kierunkiem Sandry Zaniewskiej, Ukrainka po raz pierwszy w karierze zagrała w ćwierćfinale Wielkiego Szlema, gdzie w trzysetowym boju uległa Coco Gauff.
W niedzielę Kostiuk po raz drugi dotarła do ćwierćfinału Wielkiego Szlema, kontynuując swoją dobrą passę. Do Paryża przyjechała po serii 12 wygranych meczów, co przełożyło się na zwycięstwa w turniejach w Rouen i, co szczególnie ważne, w Madrycie, gdzie rywalizowała cała elita. Na kortach im. Rolanda Garrosa rozstawiona z numerem 15. Ukrainka pokonała Igę Świątek 7:5, 6:1, pozostając w tym sezonie niepokonaną na „cegle”.
"Przez trzy lata usłyszałam od Sandry wiele cennych rzeczy. Nie potrafię wskazać czegoś, co wyjątkowo mogłoby mieć wpływ na ostatnie tygodnie, miesiące. Na pewno w ostatnim czasie mam to uczucie, że będzie mnie wspierała, bez względu na wszystko. To najlepsze, co może czuć zawodnik. Pozwala ci być spokojnym na korcie" - podkreśliła Kostiuk.
Kto będzie rywalką Marty Kostiuk w ćwierćfinale?
We wtorkowym ćwierćfinale French Open Marta Kostiuk zmierzy się ze swoją rodaczką, Eliną Switoliną. Rozstawiona z numerem siódmym 31-latka również prezentuje ostatnio świetną formę, co zapowiada zacięty pojedynek. Obie tenisistki mają za sobą serię znaczących zwycięstw, co dodatkowo podgrzewa atmosferę przed spotkaniem.
Switolina triumfowała w poprzedzającym French Open turnieju w Rzymie, pokazując swoją dominację na kortach ziemnych. W niedzielę udowodniła swoją siłę, pokonując Szwajcarkę Belindę Bencic w trzech setach, z wynikiem 4:6, 6:4, 6:0, potwierdzając tym samym wysoką dyspozycję przed kluczowym etapem turnieju w Paryżu.
Artykuł i zdjęcie wygenerowane przez sztuczną inteligencję (AI). Pamiętaj, że sztuczna inteligencja może popełniać błędy! Sprawdź ważne informacje.