Spis treści
Śmierć partnera Sandry Bullock. Bryan Randall chorował na ALS
Amerykańska gwiazda kina, 62-letnia Sandra Bullock, to jedna z najpopularniejszych aktorek w Hollywood. Jej największe triumfy zawodowe przypadają na lata dziewięćdziesiąte i początek obecnego stulecia, jednak do dzisiaj elektryzuje publiczność. W pewnym momencie inkasowała najwyższe stawki w całej branży. Zdobywczyni Oscara po głośnym rozstaniu z mężem w 2010 roku konsekwentnie chroniła swoją prywatność przed mediami.
Drogi artystki i Bryana Randalla skrzyżowały się w 2015 roku. Ten młodszy o dwa lata fotograf otrzymał zlecenie uwiecznienia piątych urodzin Louisa, adoptowanego syna gwiazdy. Błyskawicznie złapali wspólny język, a ich relacja bardzo szybko przerodziła się w nierozerwalną więź. Sandra Bullock otwarcie przyznawała w wywiadach, że ten mężczyzna jest miłością jej życia. Zakochani nie stanęli na ślubnym kobiercu, chociaż w prasie powracały spekulacje o ślubie.
W 2022 roku aktorka zrezygnowała z występów przed kamerą, chcąc poświęcić uwagę rodzinie. W sierpniu kolejnego roku media obiegła tragiczna wieść o śmierci jej partnera, który zmarł w wieku 57 lat. Dopiero wtedy wyszło na jaw, że fotograf przez długi czas mierzył się z poważną chorobą. Bryan Randall cierpiał na stwardnienie zanikowe boczne, czyli schorzenie znane powszechnie pod medycznym skrótem ALS.
Zobacz również: Znamy szczegóły ostatniego pożegnania Jana Frycza. Jest oficjalna decyzja ministerstwa
Sandra Bullock o chorobie partnera. W pandemii pomogła jej Jennifer Aniston
Trzy lata po odejściu ukochanego aktorka po raz pierwszy zdecydowała się na tak szczere podsumowanie tamtych chwil. Ujawniła, że w rzeczywistości przez połowę ich związku mężczyzna walczył z chorobą, o której wiedzieli tylko nieliczni. W podcaście "Smartless" zaznaczyła, że respektowała wolę partnera o zachowaniu milczenia, chociaż czuła potężne osamotnienie. Początkowo o dramacie wiedziała wyłącznie jej siostra.
„Był miłością mojego życia. Uszanowałam to. Czułam się potwornie osamotniona, ale najpierw myślałam: »Dam radę. Mogę być cicho. Nie chcę ranić innych przez to, co sama czuję«” - stwierdziła.
Diagnoza zbiegła się w czasie z pierwszymi miesiącami pandemii. Aktorka opiekowała się słabnącym partnerem oraz dwójką małych dzieci, dlatego coraz mocniej odczuwała ciężar złożonej obietnicy milczenia. Ukrywanie prawdy przed otoczeniem stanowiło dla niej gigantyczne obciążenie. W końcu złamała się i zwierzyła siostrze, a później wtajemniczyła znajome - Jennifer Aniston oraz Amandę Ankę.
„Gdy o tym opowiedziałam, poczułam wielką ulgę. Jego diagnoza pojawiła się jednocześnie z wybuchem pandemii, a ja miałam dziecko z silną astmą. Panikowałam” - mówiła Bullock w podcaście.
Aktorka rzuciła wszystkie zajęcia, aby zapewnić ukochanemu odpowiednią opiekę. Brutalna choroba odbierała jej partnera z każdym dniem. Ze smutkiem podsumowała, że jej prawdziwe pożegnanie z mężczyzną nastąpiło kilka lat przed jego ostateczną śmiercią.
„Mój ukochany odszedł o wiele wcześniej, niż odeszło jego ciało” - wyznała Sandra Bullock.
Zobacz również: Minął rok od nagłej śmierci Stanisława Sojki. Tak wyglądał grób legendarnego muzyka! Artysta ma nowy pomnik