Widzew Łódź analizuje bolesną porażkę
W ubiegłej kolejce ekstraklasy Widzew Łódź musiał uznać wyższość rywali, notując pierwszą przegraną w trwających rozgrywkach. Zespół uległ na własnym stadionie Koronie Kielce 1:2. Podopieczni Aleksandara Vukovicia udanie zainaugurowali to spotkanie, szybko obejmując prowadzenie na boisku. Niestety, po stracie wyrównującej bramki w 22. minucie całkowicie stracili kontrolę nad przebiegiem rywalizacji.
Szkoleniowiec przyznał podczas konferencji prasowej, że żaden zespół w lidze nie potrafi dominować przez pełne spotkanie. Kluczem do sukcesu jest odpowiednie reagowanie na niekorzystne wydarzenia na murawie. Trener podkreślił, że to właśnie brak równowagi mentalnej był główną przyczyną porażki w miniony weekend. W trakcie ostatnich dni przygotowań łódzka drużyna skupiała się przede wszystkim na wyciągnięciu wniosków z tych błędów.
- W tej lidze nie ma zespołu, który byłby w stanie to robić przez całe spotkanie w taki sposób, w jaki my graliśmy przez 20 minut z Koroną. Cała sztuka polega na tym, żeby w tych trudniejszych momentach poradzić sobie lepiej i odpowiednio reagować na wydarzenia boiskowe – powiedział serbski szkoleniowiec na piątkowej konferencji.
Kiedy nastąpi przełamanie Widzewa we Wrocławiu?
Słowa trenera potwierdził również napastnik Karol Świderski, który dostrzega potrzebę zmiany nastawienia w kluczowych fragmentach rywalizacji. Reprezentant kraju uważa, że drużyna nadal zmaga się z demonami z poprzedniego sezonu, co wpływa na utratę pewności siebie. Mimo bardzo dobrych treningów zawodnicy mają wyraźny problem z przełożeniem dyspozycji na warunki meczowe. Według piłkarza jakość czysto piłkarska w zespole jest na bardzo wysokim poziomie i wkrótce musi przynieść wymierne efekty.
Najbliższym wyzwaniem dla zespołu z Łodzi będzie sobotnie starcie wyjazdowe przeciwko Śląskowi Wrocław. Gospodarze w czterech dotychczasowych spotkaniach zdobyli tylko jeden punkt mniej od podopiecznych Vukovicia. Ostatni raz łodzianie cieszyli się ze zwycięstwa na obiekcie rywala w 2011 roku, gdy bramkę zdobył Jarosław Bieniuk. Początek widowiska w ramach piątej kolejki ekstraklasy zaplanowano na sobotę na godzinę 20.15, a mecz będzie prawdziwym testem charakteru dla gości.
- Śląsk nie przegrywa na swoim stadionie i to jest jego duża wartość. Ostatniej porażki we Wrocławiu doznał w grudniu ubiegłego roku. Dla nas to będzie wyzwanie, bo ostatnio zwyciężyliśmy tam w 2011 roku, kiedy gola strzelił Jarek Bieniuk. To będzie mecz pokroju tego z Jagiellonią, gdzie też długo nie byliśmy w stanie wygrać. Myślę, że to jest wskazówka, jak powinniśmy podejść do tego spotkania – powiedział.