Paulina Gałązka świetnie radzi sobie na parkiecie "Tańca z gwiazdami". Aktorka jako pierwsza uczestniczka w historii programu zdobyła 50 punktów, a było to możliwe dzięki gościnnemu występowi Kayah, która podczas dedykowanego jej odcinka zasiadła w jury i oceniała rywalizujące pary. Nic więc dziwnego, że wielu widzów upatruje w Gałązce jednej z głównych faworytek do zdobycia Kryształowej Kuli.
Jakiś czas temu fani zwrócili uwagę na charakterystyczny, bardzo donośny śmiech Gałązki, który uruchamia się podczas udzielanych po odcinkach wywiadów. Obserwując aktorkę w green roomie, gdzie uczestnicy oczekują na oceny jurorów, można zauważyć, że często stara się go kontrolować, by nie skupić całej uwagi na sobie. W rozmowie z ESKA.pl Gałązka opowiedziała o sytuacji, do której doszło niedawno podczas spektaklu "Napis". Aktorka zaliczyła sceniczną wpadkę, która - zamiast zakłócić przedstawienie - spotkała się z entuzjastyczną reakcją publiczności. Jak sama przyznała, widzowie szczególnie cenią takie spontaniczne, nieprzewidywalne scenariusze.
Gałązka zaliczyła wpadkę na scenie
W rozmowie z Eską Paulina Gałązka opowiedziała o zabawnej wpadce ze śmiechem w roli głównej, która przytrafiła się jej na scenie. Gwiazda przy okazji zdradziła, że w żargonie aktorskim istnieje takie sformułowanie jak "zgotowanie się", co oznacza niekontrolowany śmiech w scenie, w której nie było na to przestrzeni.
Miałam ostatnio taką sytuację na spektaklu... Jest coś takiego jak „zgotowanie się”, czyli moment, w którym aktor zaczyna się śmiać, mimo że scena wcale tego nie przewiduje. Bardzo rozśmieszyło mnie to, że moja koleżanka, Marzena Trybała, szepnęła do Emilii Komarnickiej na ucho... Ja grałam wtedy postać bardzo złą na męża i akurat na niego krzyczałam. Nagle widzę, jak Marzena Trybała odwraca się tyłem do publiczności i widzę, że cała się trzęsie. Mówi do Emilii: "Patrz na jej minę!". Jak tylko to usłyszałam i kątem oka zobaczyłam śmiejącą się Marzenę, jak tak podskakuje na tej kanapie, to – słuchajcie – ja się po prostu tak zaczęłam śmiać... Czułam, że nie mogę otworzyć ust, bo jak otworzę usta, to wydobędzie się z nich [charakterystyczny śmiech]. Więc po prostu się tak poryczałam, nie byłam w stanie mówić, naprawdę. Oczywiście widzowie to kochają, więc dostałam brawa, ale naprawdę pierwszy raz w życiu tak strasznie się "zgotowałam" na scenie - powiedziała reporterowi Eski.