Nowy numer "ESKA Story" jest już dostępny. Tym razem z okładki spogląda na was Oskar Cyms. Piosenkarz, który rozpoczął właśnie trzecią erę w swojej karierze, udzielił nam szczerego wywiadu, w którym odpowiedział na aż 16 wcześniej niezadawanych mu pytań. Jedno z nich dotyczyło pieniędzy.
Tak pracował Oskar Cyms
Nie jest tajemnicą, że zanim Oskar trafił na szczyt, występował na ulicach w Sopocie i imał się różnych zajęć, by nie nadwyrężać domowego budżetu.
Nie siedziałem na d*pie i nie czerpałem kasy od rodziców. Trzeba było wziąć się za siebie, wziąć życie we własne ręce i tej pracy szukać. W międzyczasie studiowałem, więc zależało mi na pracy elastycznej, którą mógłbym pogodzić ze studiami dziennymi. W okresie studiów była infolinia, w klasie maturalnej pracowałem na magazynie - wspominał w rozmowie z Maksem Kluziewiczem dla ESKA.pl.
Piosenkarz zahaczył nawet o pracę sezonową we Francji.
Jedną z najfajniejszych prac, jakie miałem w życiu, to praca na winobraniu, sezonowo. Ścinanie winogron we Francji było jak wakacje. Trzeba było wstać rano, ale po pracy był super czas. Zresztą sama praca, chociaż fizyczna, przez całą atmosferę była super - dodał.
Duże zarobki nie zmieniły artysty. Jak wyjawił nam w rozmowie, do tej pory ma szacunek do pieniądza.
Oskar Cyms o pieniądzach
Oskar Cyms musiał wykonać sporo pracy, by odnieść sukces. Gdy już znalazł się na szczycie, nie zmienił swoich wartości. Piosenkarz - jak podkreśla - wciąż ma szacunek do pieniądza. Zapytany, na co z perspektywy czasu wydał bezsensownie zarobione środki, wokalista zapewnił, iż nigdy nie był zwolennikiem nierozsądnego rozporządzania majątkiem.
Nie było chyba czegoś takiego. Ja nienawidzę wydawać kasy na pierdoły. Jestem nauczony szacunku do pieniędzy i wydaje mi się, że je po prostu odłożyłem - powiedział w rozmowie dla "ESKA Story".