Ola Kot wspomina okładkę w Playboyu. Wciąż dostaje hejterskie wiadomości!

Ola Kot była gościem formatu "Gwiazdy przejmują ESKA.pl". W rozmowie z Maksymilianem Kluziewiczem prezenterka wróciła wspomnieniami do sesji okładkowej dla Playboya. Wyjaśniła, dlaczego zdecydowała się na taki krok i dodała, że wciąż wiele osób nie potrafi jej wybaczyć udziału w tego typu sesji zdjęciowej.

Ola Kot w "Gwiazdy przemują ESKA.pl"

Ola Kot to prezenterka, którą wiele osób pamięta z pytania "czego teraz słuchasz?". Przez wiele lat była największą gwiazdą stacji telewizyjnej ESKA TV, a teraz jest związana z TVN i ESKĄ. Niedawno pojawiła się w naszym studiu, aby wziąć udział w formacie "Gwiazdy przejmują ESKA.pl". W prawie godzinnej rozmowie z Maksymilianem Kluziewiczem poruszyła wiele momentów ze swojej kariery, w tym o kontrowersyjnej sesji dla magazynu Playboy. Wiele osób krytykuje gwiazdy, które decydują się na takie zdjęcia. Dlaczego Ola Kot się zdecydowała? 

ZOBACZ TAKŻE: Anna Wyszkoni: Wracam do Łez, bo nie da się wymazać 14 lat życia. Teraz robię to na własnych zasadach!

XAVIER WIŚNIEWSKI: POPULARNE NAZWISKO MI NIE CIĄŻY

Ola Kot o sesji dla Playboya

Ola Kot wspomniała, że kiedyś sesja okładkowa dla Playboya była uważana za coś prestiżowego. 

Jeżeli spojrzymy na polski rynek, no to największe gwiazdy starały się o tę okładkę Playboya. Przecież mieliśmy na okładce Edytę Górniak i chyba Justynę Styczkowską i Kayah. Playboy był taki prestiżowy, luksusowy. Chociaż już w moich czasach, kiedy ja byłam, ten Playboy zaczął umierać. Ale nie zapomnę tego momentu, jak dostałam maila z Playboya z taką propozycją, bo ja sobie pomyślałam: "gdzie ja, człowiek bez biustu do Playboya? Kto w ogóle będzie tym zainteresowany?". Także to było na pewno szokujące, bo to była rzecz, której się kompletnie nie spodziewałam - mówi Ola Kot w rozmowie dla ESKA.pl.

Wiele osób jej tego nie wybaczyło!

Ola Kot przyznała, że dla niektórych osób jest skreślona przez tę sesję zdjęciową. Dodała, że do dzisiaj dostaje nieprzyjmne wiadomości, które nawiązują do tego momentu. 

Jest bardzo dużo hejterów takiego typu zdjęć i nawet do tej pory raz na jakiś czas mi się zdarza, że po prostu ktoś mi pisze, że jak to mogłam wtedy zrobić i że to jest po prostu bardzo prostackie, po prostu sprzedać swoje ciało i tyle.