Spis treści
Inauguracja ekstraklasy i niedosyt po stronie Wieczystej
Wieczysta Kraków zaliczyła trudny początek sezonu w piłkarskiej ekstraklasie. Trener gości, Kazimierz Moskal, przyznał po spotkaniu, że jego drużyna liczyła na lepsze wejście w ligowe zmagania. Beniaminek uczy się nowej rzeczywistości i stara się zbierać cenne doświadczenie w najwyższej klasie rozgrywkowej.
Moskal zwrócił uwagę na problemy swojej drużyny w pierwszej połowie meczu. Jego zdaniem zespół zbyt krótko utrzymywał się przy piłce i zabrakło mu cierpliwości. Mogło to wynikać z nerwowości spowodowanej szybkimi żółtymi kartkami dla obu środkowych obrońców.
"Może było to trochę spowodowane nerwowością po żółtych kartkach dla obu środkowych obrońców. Po przerwie nasza gra wyglądała lepiej, strzeliliśmy kontraktowego gola i mieliśmy inne sytuacje, także kiedy piłka odbiła się od wewnętrznej części słupka i wyszła w pole. Radomiak też miał swoje okazje, bo postawiliśmy wszystko na jedna szalę i próbowaliśmy gonić wynik. Dzisiaj się nie udało i żałujemy tego, bo mogliśmy pokusić się przynajmniej o punkt" - stwierdził.
"Pierwszy mecz w ekstraklasie, chcieliśmy się do niej lepiej wprowadzić. Radomiak nam jednak nie pozwolił, abyśmy wywieźli jakieś punkty. Na razie cieszymy się z pierwszej bramki, uczymy się też i zbieramy doświadczenie" - skomentował z kolei trener Wieczystej Kazimierz Moskal.
Czy Wieczysta Kraków dokona kolejnych transferów?
Kazimierz Moskal poinformował, że kadra Wieczystej Kraków nie jest jeszcze zamknięta. Drużyna poszukuje zawodników na określone pozycje, by wzmocnić swój skład. 59-letni szkoleniowiec liczy również na graczy, którzy z przyczyn formalnych nie mogli wystąpić w pierwszym spotkaniu.
W meczu z Radomiakiem nie zagrał Christopher Lungoyi. Trener wiąże z tym zawodnikiem duże nadzieje, podkreślając jego zdolność do robienia różnicy w pojedynkach na boisku. Zespół ma przed sobą jeszcze sporo pracy, aby w pełni wykorzystać swój potencjał w ekstraklasie.
"Nie mogliśmy dzisiaj skorzystać, ze względów proceduralnych, z Chistophera Lungoyi. Mocno na niego liczymy, bo potrafi zrobić różnicę w pojedynkach. Nadal też szukamy zawodników na konkretne pozycje. To nie tajemnica, że nasza kadra nie jest zamknięta" - zaznaczył.
Ocena gry Radomiaka po zdobyciu trzech punktów
Trener Radomiaka, Tomasz Kaczmarek, mimo zdobycia kompletu punktów na inaugurację ekstraklasy, nie krył krytycznego spojrzenia na grę swoich podopiecznych. Szkoleniowiec przyznał, że drużyna nie zaprezentowała się na tyle dobrze, by wygrać różnicą kilku bramek. Wskazał na problemy w konstruowaniu akcji i ustawieniu w pierwszej części meczu.
Po przerwie gospodarze pokazali się z lepszej strony. Kaczmarek pochwalił zespół za stałe fragmenty gry, które są zasługą trenera Daniela Wojtasza. Mimo stworzenia kilku dogodnych sytuacji do podwyższenia prowadzenia, rywale również mieli swoje szanse, a Radomiakowi sprzyjało szczęście po strzale w słupek.
"W pierwszej połowie nie znaleźliśmy jako zespół swojego rytmu, byliśmy też bierni w średnim pressingu. A z piłką nie graliśmy odpowiednio szybko i nie byliśmy dobrze rozstawieni" - ocenił Kaczmarek.
"Mieliśmy trzy-cztery duże szanse, a bramkę na 2:0 zdobyliśmy po wspaniałej akcji i super, że już w pierwszym meczu ta praca przyniosła efekt. Po przerwie byliśmy solidni i stabilni, na pewno stracona bramka była niepotrzebna, bo ułatwiła przeciwnikowi powrót do meczu. Mieliśmy jeszcze trzy-cztery sytuacje, aby podwyższyć wynik, ale rywal także miał jedną szansę. Szczęście, przy strzale w słupek, było jednak po naszej stronie" - zauważył.
"To było dzisiaj widać. Zabrakło kilku elementów, które musimy dopracować, za krótko ze sobą pracujemy i wciąż jesteśmy w okresie przygotowawczym. Jednak umieć wygrać w takie dni, kiedy nie jesteś w najwyższej formie, to bardzo duża jakość" - podsumował.