Spis treści
Mel Gibson: Od uwielbianego aktora po dyżurnego skandalistę Hollywood
W przeszłości Mel Gibson był niekwestionowaną gwiazdą amerykańskiego kina akcji. Na przełomie lat 80. i 90. to właśnie on dyktował trendy w branży, a obrazy z jego udziałem przyciągały tłumy widzów. Punktem zwrotnym okazała się dla niego rola w "Mad Maksie", a międzynarodową rozpoznawalność zagwarantowały mu kolejne części "Zabójczej broni".
Równie imponujące osiągnięcia notował jako reżyser. W legendarnym "Braveheart. Walecznym sercu" Mel Gibson nie tylko wystąpił w roli głównej, ale również wyreżyserował ten historyczny epos. Obraz został uhonorowany aż pięcioma Oscarami. Z kolei w 2004 roku światło dzienne ujrzała słynna "Pasja". Mimo fali krytyki i ogromnych kontrowersji, produkcja rozbiła bank w światowych kinach.
Obecnie Gibson to jedna z najmocniej polaryzujących postaci w amerykańskim przemyśle filmowym. Jego zawodowa passa została drastycznie przerwana przez serię skandali. W 2006 roku aktor wpadł za prowadzenie auta po pijanemu, a podczas aresztowania wykrzykiwał antysemickie hasła. Kilka lat później media opublikowały wstrząsające nagrania rozmów z jego ówczesną partnerką Oksaną Grigoriewą, pełne wulgaryzmów i agresji.
Zobacz również: Polka zachwyciła Mela Gibsona. Zobaczymy ją w kontynuacji „Pasji”?
Mel Gibson znowu wywołał skandal. Teraz przeprasza
Po tych wydarzeniach gwiazdor wycofał się z życia publicznego. Do gry wrócił dopiero w 2016 roku, prezentując dramat wojenny "Przełęcz ocalonych", który zdobył sześć oscarowych nominacji. Kolejne projekty filmowe z udziałem Gibsona nie budziły już jednak tak ogromnego zainteresowania. Choć wciąż pojawia się na planach filmowych, jego dawna pozycja przepadła bezpowrotnie. W ubiegłym roku aktor zapowiedział, że rozpoczął prace nad sequelem "Pasji".
Ostatnio Mel Gibson pojawił się na konwencie FanExpo Canada w Toronto. Jego wystąpienie szybko stało się hitem internetu, jednak z zupełnie niewłaściwych powodów. Gdy na scenie pracowała tłumaczka języka migowego, aktor, idąc na swoje miejsce, zaczął naśladować jej ruchy, wymachując dłońmi w przedrzeźniający sposób.
Wideo z całego zajścia natychmiast obiegło media społecznościowe. Internauci nie zostawili na gwiazdorze suchej nitki, zarzucając mu kpinę z tłumaczki i głuchoniemych. W obliczu narastającej fali oburzenia Mel Gibson w końcu zabrał głos. Zastosował jednak znaną taktykę "nieprzeprosin", czyli oświadczenia, które brzmi jak wyrażenie skruchy, ale w rzeczywistości przenosi ciężar odpowiedzialności na odbiorców, przepraszając jedynie tych, którzy "poczuli się urażeni".
Czasami, gdy zostajesz wypchnięty na scenę w świetle reflektorów, twój umysł jest rozkojarzony, i czasami dochodzi do spontanicznych, bezmyślnych idiotyzmów - nie było w tym żadnej złośliwości i z całego serca przepraszam wszystkich, którzy poczuli się tym urażeni - przekazał aktor w krótkim oświadczeniu.