Spis treści
Mateusz Damięcki ostro o Sławomirze Mentzenie. Zarzucił mu manipulację
Temat dopłat do składek ZUS dla potrzebujących artystów budzi wiele emocji. Głos w sprawie mało dyplomatycznych wypowiedzi Sławomira Mentzena zabrało już wiele osób związanych ze środowiskiem artystycznym, w tym dziennikarka Karolina Korwin-Piotrowska, pisarz Jakub Żulczyk oraz aktor Mateusz Damięcki. W pierwszym wpisie nazwał on posła Konfederacji "niekulturalnym osłem", teraz zaś zarzucił mu manipulację i szukanie atencji.
Każdy z nas robi swoje. Każdym nas rozumie świat i Polskę inaczej. Ja uważam, że poseł Mentzen wkłada kij w mrowisko dla własnego poklasku i własnego interesu. Ci, którzy go wspomagają i na niego liczą, dmą mu wiatr w żagle. A jego tyrady zakrawają o populizm i nieuczciwą manipulację - napisał Mateusz Damięcki na InstaStories.
PRZECZYTAJ TEŻ: Skiba bezlitośnie odpowiada Mentzenowi: "Jesteś ode mnie młodszy i głupszy"
Mateusz Damięcki o Mentzenie. "Tu naprawdę nie chodzi o pieniądze"
Mateusz Damięcki zaznaczył, że osobiście nie zamierza korzystać z dopłat do składek, o które toczy się cała dyskusja, stanął zaś w obronie środowiska artystycznego, przypominając, jak ważna dla naszej narodowości jest rodzima sztuka.
Z każdej sztuki wyrasta ta dobra i ta gorsza, ta która się wybije i będzie o nas, jako o narodzie, na arenie międzynarodowej świadczyć. Sztuka to spuścizna i tradycja. To też historia i konsekwencja, to jest trwałość i ciągłość. Wynikowość. To też język ponad podziałami, tam, gdzie kłócą się ideolodzy, przy obrazie lub na widowni mogą podać sobie ręce. Sztuka jest ulotna, sztuka jest różna, nie wszyscy zrozumieją awangardę, forpocztę, abstrakcję. Ale sztuka jest potrzebna. Bo jest częścią kultury. A o co walczy się w wojnach, jeśli nie o kulturę... - dodał.
W rzeczonym wpisie odniósł się też do kwestii finansów, zaznaczając, iż w jego opinii całe to oburzenie datkami dla potrzebujących artystów w gruncie rzeczy niewiele ma wspólnego z samymi pieniędzmi.
Fakty: diety i wynagrodzenia posłów to 100 mln. rocznie z budżetu, dopłaty dla najbiedniejszych artystów to 5 mln rocznie dla 20 000 osób. I ja do nich nie należę, ja nie staram się o te pieniądze dla siebie. Tu naprawdę nie chodzi o pieniądze. Tu chodzi o to, żeby pokazać, kim dla prawicy jest "lewactwo" reprezentowane przez zgniłych, nieudolnych nierobów - artystów. To jest propagandowa flaga, zero finezji, czarno-biały, nieuczciwy obraz, służący jedynie zaognieniu sytuacji i skłóceniu mas. Nas. I pięknie się to udaje - napisał.
PRZECZYTAJ TEŻ: Łatwogang mówi wprost. Nagła sława i charytatywne zbiórki przerosły 23-latka