Spis treści
Łatwogang znika z sieci. Youtuber tłumaczy swoją decyzję
Łatwogang, polski influencer i streamer początkowo zyskał sympatię na TikToku, dzieląc się humorystycznymi materiałami oraz absurdalnymi wyzwaniami. Prawdziwy przełom nastąpił jednak podczas dziewięciodniowej transmisji na żywo zorganizowanej wspólnie z fundacją Cancer Fighters. Akcja przyniosła ponad 250 mln zł na pomoc dzieciom chorym na nowotwory. Projekt wsparł ogrom znanych osób ze świata sportu i show-biznesu, a sam Łatwogang zdobył wielką sławę. Twórca błyskawicznie zainicjował kolejną zbiórkę, jednak szybko zorientował się, że narzucił sobie zbyt mordercze tempo pracy.
Zobacz także: Łatwogang przejechał rowerem całą Polskę: "Pokazujemy, że Polacy są najlepszymi ludźmi na całym świecie"
Witam wszystkich! Jest to bardziej nietypowy materiał. Jest to w jakimś stopniu wideo pożegnalne na jakiś czas. Robię sobie przerwę, ponieważ to wszystko, co się ostatnio działo, to jest bardzo dużo dla mnie. Nigdy nie byłem gotowy na takie rzeczy, są to przerastające rzeczy moją osobę. I potrzebuję troszeczkę odpocząć, (...) od razu mówię, że na pewno wrócę od razu, jak będę gotowy i tak naprawdę nie będę mógł się tego doczekać. (...) To nie jest pożegnanie na zawsze, jest to bardziej lekka przerwa od internetu - mówił Piotr w wideo, które można znaleźć na jego instagramowym profilu (nagranie znajdziecie niżej).
Łatwogang odpowiada na zamieszanie wokół leku na DMD
Niedawno youtuber wystosował apel do prezydenta oraz rządu o sfinansowanie leku na chorobę DMD - dystrofię mięśniową Duchenne'a. Teraz twórca odniósł się bezpośrednio do afery, która wybuchła wokół całej sprawy.
(...) Chciałbym się odnieść do lekkiej afery, która zrobiła się odnośnie leku na DMD. Chciałbym powiedzieć, jak ja to wszystko widziałem. (...) Trzy dni temu zwróciłem się do rządu o pomoc dla dzieciaków chorujących na DMD i o podanie dla nich leków. I wywołało to w jakimś stopniu burzę, w jakimś stopniu zaczęli ludzie się dzielić o to, czy warto podawać lek, czy nie. I w życiu tego nie chciałem, nie chcę tego. Dalej nie jestem osobą polityczną - podkreślił youtuber.
Influencer uzupełnił swoją wypowiedź o dodatkowe argumenty:
Po prostu może w jakimś stopniu nie pomyślałem, że zwrócenie się do rządu i do prezydenta może stać się polityczne. Jestem po prostu idiotą. (...) Główna przyczyna, dlaczego zaapelowałem do rządu, to było to, że po pierwsze, tak jak mówiłem wtedy, uważałem, że nie damy rady już zebrać pieniędzy na te dzieci, a nie chciałem tych dzieci zostawiać samych. Chciałem im wszystkim pomóc. Główna przyczyna, dlaczego uważałem, że może warto spróbować, to dlatego, że lek jest refundowany w Japonii, i w USA jest częściowo jakby przyjęty. Nie w 100 proc., ale w jakimś stopniu jest on dopuszczony. Z mojej perspektywy po prostu było coś takiego, że miałem poczucie, że jest albo podanie leku, albo po prostu śmierć tych dzieci.
Zobacz także: Łatwogang zaapelował do Nawrockiego i Tuska. Jest szybka odpowiedź rzecznika prezydenta
Zobacz więcej zdjęć. Gwiazdy na imprezie Krzysztofa Gojdzia. Nie zawiodły mimo afery rozwodowej w tle. Figura, Gardias, Opczowska i inni