Spis treści
Małgorzata Główka wychowuje córkę z niepełnosprawnością
Małgorzata Główka na co dzień tryska energią na scenie jako liderka formacji Camasutra. W niedzielny poranek w studiu Polsatu zamieniła jednak estradowy uśmiech na bolesną szczerość. Artystka jest mamą niespełna siedmioletnich bliźniąt, Zosi i Stasia. Niestety, los napisał dla jej rodziny trudny scenariusz. Córka wokalistki od urodzenia wymaga specjalistycznej opieki. Problemy zdrowotne zaczęły się niewinnie, ale diagnoza nie pozostawiła złudzeń. Lekarze stwierdzili u dziewczynki mózgowe porażenie dziecięce czterokończynowe. Do tego dochodzą inne schorzenia, w tym przewlekłe zapalenie ucha, afazja i kłopoty ze wzrostem.
Wokalistka przyznała na wizji, że długo próbowała zakładać maskę i udawać przed światem, że wszystko jest w porządku. Rzeczywistość i koszty leczenia okazały się jednak bezlitosne. Zespół Camasutra zagrał nawet koncert charytatywny, ruszyła też zbiórka, by zapewnić dziewczynce rehabilitację. Choć finansowo jest lżej, strach o przyszłość dziecka nie znika nawet na moment, o czym gwiazda opowiedziała w poruszających słowach.
Zobacz również: Julia Wróblewska o pobycie w szpitalu psychiatrycznym. Szczere słowa o cenie sławy
Ten strach jest cały czas. Każdy dzień przynosi coś nowego. Już mi się wydaje, że jesteśmy krok do przodu i nagle cofamy się dwa kroki. Na tym polega życie z dzieckiem niepełnosprawnym - powiedziała.
Małgorzata Główka: Syn wokalistki zmaga się z poważną chorobą
Kiedy wydawało się, że rodzina nauczyła się funkcjonować w trudnych realiach, spadł na nią kolejny cios. Pod koniec ubiegłego roku u brata bliźniaka Zosi, Stasia, wykryto nowotwór złośliwy móżdżku. Sytuacja zmieniła się błyskawicznie, a planowane nagrania telewizyjne zeszły na dalszy plan w obliczu walki o życie. Wokalistka ze łzami w oczach wspominała moment diagnozy, który zbiegł się z przygotowaniami do występów.
Dzień przed realizacją programu [świątecznego - red.] trafiliśmy na onkologię z synem do Centrum Zdrowia tutaj w Warszawie i okazało się, że ma nowotwór złośliwy móżdżku. No i nasza gehenna się zaczęła po raz drugi. Myśleliśmy, że to coś lżejszego, że to zwykła torbiel. Każdy czuje się bezsilny, kiedy słyszy: "Mamo, czy ja umrę?". On ma tylko 6,5 roku, leczenie będzie trwało półtora roku - mówiła wyraźnie poruszona wokalistka.
Emocjonalne wyznanie gwiazdy disco polo sprawiło, że łzy pojawiły się nie tylko w jej oczach, ale również u prowadzących program. Mimo ogromnego obciążenia psychicznego, Małgorzata Główka nie schodzi ze sceny. Jak sama przyznała w rozmowie z Polsatem, praca zawodowa jest dla niej formą terapii i ucieczki, która pomaga jej przetrwać najgorsze chwile i zachować równowagę w tej dramatycznej sytuacji.
Zobacz również: Karolina Pajączkowska przerywa milczenie o ojcu. "Modliłam się, żeby umarł"