Spis treści
Współcześnie Maja Chwalińska czaruje kibiców podczas rywalizacji na kortach Roland Garros. Jej pierwsze kroki w świecie sportu wiązały się jednak z dość trudną sytuacją materialną. Bliscy tenisistki nie dysponowali bowiem funduszami niezbędnymi do opłacania profesjonalnych treningów. Tym większy szacunek budzi determinacja zawodniczki oraz jej niezwykły talent.
Początki Mai Chwalińskiej. Tenis szybko stał się jej wielką pasją
Kariera sportowa Mai Chwalińskiej rozpoczęła się, gdy dziewczyna chodziła jeszcze do szkoły. Pierwszy raz trzymała rakietę w dłoni dzięki szkolnemu programowi popularyzującemu ten sport. W początkowym okresie zajęcia były darmowe, a sama gra błyskawicznie wciągnęła przyszłą gwiazdę.
Zobacz też: Jolanta Kwaśniewska ma 71 lat, ale czy to widać?! Gdy się ubiera, zawsze pamięta o JEDNYM
Jak zaznaczała wielokrotnie sportsmenka, w jej domu rodzinnym nie wymagano od niej wybitnych osiągnięć na korcie i nie traktowano treningów jako inwestycji finansowej.
Jak na tamte czasy, było to niespotykane. Ze strony rodziców nigdy nie czułam więc presji, by inwestycja się zwróciła. To ja ich błagałam, by zawieźli mnie na kolejne treningi, bo tak mi się to spodobało. To było przeznaczenie
— wyznała tenisistka w rozmowie z TVP Sport.
Rodzina Mai Chwalińskiej nie miała ani sportowych korzeni, ani zaplecza materialnego, które pozwalałoby na bezproblemowe opłacanie profesjonalnych startów. Tata sportsmenki był zatrudniony jako elektryk w kopalni, a obecnie przebywa na emeryturze. Mama z kolei wykonuje obowiązki pracownika recepcji w Centrum Sportu i Rekreacji zlokalizowanym w Dąbrowie Górniczej.
Sama zawodniczka opisała wprost, jak przed laty wyglądały kwestie finansowe w jej domu:
Moi rodzice sami z siebie nie mieliby na tyle pieniędzy, żeby finansować moją karierę.
Maja Chwalińska potrzebowała wsparcia z zewnątrz. Tenis generuje olbrzymie koszty
Tenis w wydaniu zawodowym należy do jednych z najbardziej obciążających budżet dyscyplin na świecie. Zawodnik musi opłacić nie tylko same treningi, ale również przejazdy na turnieje, hotele, szkoleniowców, specjalistów od przygotowania fizycznego i fizjoterapeutów oraz wpisowe. Wszystkie te wydatki pojawiają się bez względu na to, jakie wyniki osiąga dany gracz.
W przypadku Mai Chwalińskiej kluczowe okazało się zaangażowanie różnego rodzaju instytucji oraz organizacji. Tenisistka mogła liczyć na pomoc ze strony klubów, takich jak chociażby Beskidzki Klub Tenisowy, Polskiego Związku Tenisowego, a także prywatnych mecenasów. Dzięki temu mogła rywalizować z zawodniczkami z innych krajów. Brak takiego wsparcia najprawdopodobniej przekreśliłby jej marzenia o światowej karierze.
Maja Chwalińska zachwyciła na Roland Garros. To był dla niej punkt zwrotny
Zmagania na kortach Roland Garros zmieniły wszystko w życiu Mai Chwalińskiej. Dotarcie do ćwierćfinału tej wielkoszlemowej imprezy okazało się nie tylko jej największym sportowym triumfem. Oznaczało również ogromny zastrzyk gotówki – na konto tenisistki wpłynęło 470 tysięcy euro, co daje około dwóch milionów złotych.
Nie przegap: Anna Mucha wprost o związku z Kubą Wojewódzkim. Miała 22 lata, on prawie 40. Kto kogo uwiódł?
Dla dziewczyny, której starty od zawsze zależały od finansowania zewnętrznego, taka suma pozwala na zdecydowanie łatwiejsze układanie sportowych planów. Świetny rezultat na francuskich kortach ułatwił również sprawy organizacyjne. Podczas samych zawodów pojawiały się pewne wyzwania logistyczne, ale pomoc ze strony sponsorów sprawiła, że Maja Chwalińska mogła skoncentrować się tylko i wyłącznie na kolejnych meczach.
Podczas wywiadów eksperci zwracali uwagę, że sukces odniesiony w Paryżu zagwarantuje zawodniczce stabilność przez wiele następnych miesięcy.
Maja ma teraz spokój na rok. Będzie mogła regularnie grać w głównych drabinkach i spokojniej planować przyszłość
— ocenił menedżer sportsmenki.
Zobacz też: Doda ujawnia źródło swojego majątku. Pierwszy milion przyniosła jej nieoczekiwana branża