Spis treści
Koniec wieloletniego związku. Marcin Prokop i Maria Prażuch-Prokop wzięli rozwód
W kwietniu ostatecznie rozpadła się relacja 48-letniego Marcina Prokopa. Związek z 47-letnią Marią Prażuch-Prokop przez długi czas uchodził za absolutny wzór do naśladowania w polskim świecie show-biznesu. Para poznała się na domówce w 2003 roku, a iskra między nimi zaiskrzyła błyskawicznie. Owocem tej miłości jest urodzona trzy lata później córka Zofia. Zwieńczeniem ich uczucia była kameralna ceremonia ślubna zorganizowana na terytorium Portugalii w 2011 roku.
Małżonkowie na przestrzeni lat unikali błysku fleszy i bardzo sporadycznie udzielali wywiadów o charakterze osobistym. Próżno było ich również szukać na czerwonych dywanach i bankietach celebrytów. Prawdziwym szokiem dla opinii publicznej był 14 kwietnia, kiedy to byli już partnerzy opublikowali na Instagramie jednobrzmiący komunikat o zakończeniu małżeństwa. Zadeklarowali w nim chęć pokojowego rozstania i podkreślili stanowczo, że nie zamierzają więcej zabierać głosu w tej konkretnej sprawie.
Zobacz również: Marcin Prokop "marzył o zdradzie". Zaskakujące słowa gwiazdora TVN. Nie zgadniecie, o kogo chodziło
Nowe życie po rozstaniu z gwiazdą TVN. Maria Prażuch-Prokop ujawnia szczegóły
Kulisy separacji wyszły na jaw dopiero po oficjalnym ogłoszeniu końca relacji, kiedy okazało się, że małżonkowie już od dłuższego czasu nie mieszkali razem. Prezenter telewizyjny przeniósł się do dużej posiadłości zlokalizowanej na warszawskiej Pradze-Południe. Z kolei jego była partnerka od ponad dwunastu miesięcy kursuje między ojczyzną a hiszpańską Teneryfą, gdzie nabyła własną nieruchomość. Zrezygnowała ze stanowiska w dużej korporacji na rzecz prowadzenia zajęć z jogi.
Była żona dziennikarza pojawiła się ostatnio w Polsce i zdążyła podzielić się swoimi przemyśleniami w kilku mediach. Odwiedziła między innymi 51-letnią Beatę Sadowską w jej internetowym programie „Super Mamy”. Gospodyni formatu zwróciła uwagę na wyjątkowo bezkonfliktowy przebieg podziału ich wspólnego życia. Rozmówczyni odpowiedziała, że taki rozwój wydarzeń był niezwykle naturalny i stanowił bezpośrednią konsekwencję ich dotychczasowej zażyłości.
"To są rodziny, które się znają 20 parę lat i się kochają i spędzają ze sobą czas. To było dla nas bardzo... To nawet nie było jakieś, nie wiem, wymuszone czy coś takiego. To po prostu naturalnie wypłynęło z tego, jacy my jesteśmy ze sobą - mówiła."
Chwilę później trenerka otwarcie przyznała, że ogromną rolę w procesie pokojowego zakończenia małżeństwa odegrała jej nowa ścieżka zawodowa i duchowa. Z uśmiechem na ustach określiła całą procedurę rozpadu wieloletniego związku mianem „rozwodu jogowego”.
Zobacz również: Marcin Prokop zdradza prawdę o podbitym oku po rozstaniu z żoną. Żarty się skończyły
"I wypłynęło to też z jogi, uważam. Bo to było bardzo dużo jogi w tym. To było bardzo dużo spokoju, obserwacji, niereagowania, dawania czasu, żeby rzeczy się ułożyły, żeby każdy był w tym samym miejscu. Żeby to wszystko było w takim dobrym zespoleniu jogowym. Rozwód jogowy. Po jogowemu - dodała Maria Prażuch-Prokop."
Kończąc swoją wypowiedź, instruktorka kategorycznie podkreśliła łączącą ich więź. Zaznaczyła wyraźnie, że bez względu na zakończenie romantycznej relacji ona i Marcin Prokop „zawsze będą rodziną”.
