Rodzice Luisa Diaza zostali uprowadzeni. Dziś gwiazdor Bayernu błyszczy w Lidze Mistrzów

2026-05-05 16:04

Luis Diaz przeżywa obecnie znakomity okres w barwach Bayernu Monachium, tworząc świetny duet z Harrym Kanem i Michaelem Olise, a wcześniej zaskarbił sobie sympatię kibiców Liverpoolu. Jeszcze kilkanaście miesięcy temu piłkarz przechodził jednak przez prawdziwe piekło. Świat Kolumbijczyka legł w gruzach, gdy dowiedział się o dramatycznym porwaniu swoich rodziców.

Piłka nożna, Luis Diaz, Liverpoo, ojciec, porwanie

i

Autor: Twitter (X)/ Associated Press Luis Diaz i zdjęcia z powitania z ojcem

Kolumbia zdołała w dużej mierze odciąć się od mrocznej przeszłości z czasów Pablo Escobara, jednak 28 października 2023 roku państwo to ponownie wstrzymało oddech z powodu osobistego dramatu Luisa Diaza. Skrzydłowy, który aktualnie reprezentuje barwy Bayernu Monachium i przygotowuje się do hitowego starcia z PSG w Lidze Mistrzów, czekał na jakiekolwiek wieści o swoich bliskich. Jego rodzice zostali zaatakowani i uprowadzeni na stacji paliw w rodzinnej miejscowości Barrancas, a sprawcami okazali się uzbrojeni napastnicy poruszający się na jednośladach.

Kolejnego dnia zawodnik nie był w stanie wybiec na murawę podczas ligowego starcia Liverpoolu z Nottingham Forest, ale właśnie wtedy pojawiły się pierwsze pozytywne informacje. Służbom udało się odnaleźć matkę sportowca, którą uciekający przed pościgiem sprawcy po prostu zostawili w samochodzie. Niestety, wciąż zupełnie nie było wiadomo, gdzie w tamtym momencie znajduje się ojciec kolumbijskiego gracza.

Za uprowadzeniem Luisa Manuela „Mane” Díaza stała organizacja partyzancka o podłożu marksistowskim, znana szerzej jako Ejército de Liberación Nacional. Z przekazywanych informacji wynikało, że wewnątrz samej grupy doszło do sporego zgrzytu, a wielu jej członków stanowczo odcięło się od działań porywaczy.

Mimo potężnego obciążenia psychicznego, obecny gwiazdor Bayernu Monachium zaprezentował niezwykły hart ducha i już 5 listopada wrócił do gry w barwach ekipy z Anfield, podczas gdy jego ojciec nadal znajdował się w rękach oprawców. Kolumbijski zawodnik zameldował się na placu gry w 83. minucie spotkania przeciwko Luton Town, a w doliczonym czasie uratował swojej drużynie remis. Zaraz po strzeleniu gola zademonstrował światu koszulkę z wymownym napisem „LIBERTAD PARA PAPA”, głośno domagając się uwolnienia członka swojej rodziny.

Zmasowana presja przyniosła ostatecznie pozytywny skutek, ponieważ bojownicy ELN publicznie przyznali się do popełnienia pomyłki. Po dwunastu koszmarnych dniach oczekiwania, ojciec piłkarza został bezpiecznie wypuszczony na wolność. Z ustaleń wynika, że był on przetrzymywany w gęstej dżungli w pobliżu granicy z Wenezuelą, ale na szczęście z całej tej przerażającej sytuacji wyszedł cały i zdrowy.

Marek Citko dla „Super Expressu”. Lewandowski, gol na Wembley i Citkomania