Spis treści
Gwiazda może trafić do więzienia na 5 lat
Piosenkarka usłyszała oficjalne zarzuty ze strony warszawskiej Prokuratury Okręgowej. Organ ścigania zarzuca artystce współudział w procederze uderzającym w interesy wierzycieli firmy produkującej filmy. Chodzi o zablokowanie kwoty opiewającej na 12 milionów złotych. Choć śledczy wcześniej zajęli część prywatnych środków gwiazdy, zdołała ona wykazać, że pochodziły z jej własnych oszczędności. Postępowanie wciąż jednak trwa, a znanej piosenkarce grozi wyrok nawet pięciu lat pozbawienia wolności. Były detektyw Krzysztof Rutkowski, opierając się na swoim wieloletnim doświadczeniu w sprawach karnych, przeanalizował sytuację prawną celebrytki w rozmowie z dziennikarzami "Super Expressu".
ZOBACZ TAKŻE: Poważne oskarżenia dla Doroty R. Chodzi o potężne pieniądze i biznes jej byłego męża
Krzysztof Rutkowski ocenia zachowanie Doroty R.
Znany ze swojego bezpośredniego stylu Krzysztof Rutkowski zwraca uwagę na powtarzający się schemat w życiu osobistym artystki. Według niego kolejne związki bardzo często wpędzają gwiazdę w poważne problemy z prawem. Ekspert uważa, że publiczne kreowanie się na osobę pokrzywdzoną w obliczu dowodów jest w tej sytuacji zupełnie niepotrzebne.
Kolejny raz przedstawia siebie jako ofiarę przestępstwa, w którym uczestniczyła. Był jej poprzedni partner, jeszcze następny partner. Wszyscy mężczyźni, którzy w jakikolwiek sposób uczestniczą w jej życiu stanowią odium przestępczości. I to jest dla mnie coś niewiarygodnego. Jak jest to możliwe? Czy ona naprawdę jest tak zupełnie nieświadoma tego, w co ona brnie, na jakim gruncie ona się porusza? Robienie z siebie ofiary wciąż i ciągle do przypadków kryminalnych jest, uważam, lekką przesadą - mówi Krzysztof Rutkowski w wypowiedzi dla "Super Expressu".
Rutkowski o decyzji prokuratury
Były detektyw podkreśla, że oskarżona ma pełne prawo do udowadniania swojej niewinności podczas nadchodzącego procesu. Zaznacza jednak, że przedstawiane przez artystkę argumenty najwyraźniej nie przekonały śledczych z Prokuratury Okręgowej. Jej dotychczasowe tłumaczenia musiały brzmieć dla nich na tyle mało wiarygodnie, że bezpośrednio zaowocowały sformułowaniem oficjalnego aktu oskarżenia.
W sądzie będzie miała prawo oczyścić się z tych zarzutów. Ale uważam, że a priori przed skierowaniem aktu oskarżenia do sądu powinna oczyszczać się przed prokuratorem. Widocznie dla prokuratury była zupełnie niewiarygodnym przedmiotem oskarżenia. I dlatego też prokurator skierował akt oskarżenia do sądu - mówi Rutkowski dla SE.pl.