Julia Wieniawa ogłosiła, że bierze udział w Wielkiej Orkiestrze Świątecznej Pomocy. "Julia Wieniawa zaprasza na wyjątkową nocowankę dla Ciebie i Twoich znajomych – kolacja, maraton filmowy, karaoke i poranne aeroby czekają! Licytuj w ramach 34. Finału WOŚP i pomóż nam zagrać dla "Zdrowych brzuszków naszych dzieci" - można było przeczytać w ogłoszeniu, które pojawiło się na Facebooku programu "Mam Talent!", w którym Wieniawa jest jurorką. Większość osób zrozumiała, że piosenkarka i aktorka zaprosi zwycięscę licytacji do swojego domu. To spowodowało, że jej fani zaczęli zastanawiać się, czy taki pomysł jest w ogóle bezpieczny. Julia Wieniawa postanowiła sprostować sprawę i wyjaśniła, że ludzie źle interpretują ogłoszenie.
ZOBACZ TAKŻE: Maciej Musiał znów zaskakuje. To w tym roku przekazał na aukcję WOŚP. Będzie kolejny rekord?
Julia Wieniawa wyjaśnia swoją licytację na WOŚP 2026
Po tym jak pojawiły się nadinterpretacje, Julia Wieniawa postanowiła wyjaśnić, że nic złego jej nie grozi, ponieważ "nocowanka" nie odbędzie się u niej w domu, a dodatkowo będą jej towarzyszyć jej bliscy.
Czy się boję? Wystarczy przeczytać dobrze opis aukcji - to kolacja, maraton filmowy, karaoke, aeroby, wszystko w towarzystwie również mojej grupy znajomych oraz osób, które będą dbały o bezpieczeństwo uczestników. Sama "nocowanka" nie będzie miała miejsca w moim domu, jak pomyśleli niektórzy - powiedziała Wieniawa dla Pudelka. - Zdaję sobie sprawę, że część osób dopisuje do tej aukcji własne scenariusze i podteksty, które nie mają nic wspólnego z jej rzeczywistym przebiegiem. Wystarczy jednak sięgnąć do opisu aukcji, by zobaczyć, że jej charakter od początku był jasno określony, transparentny i oparty na wspólnym spędzeniu czasu w bezpiecznej formule. Sensacyjne interpretacje mówią więc więcej o wyobraźni komentujących niż o samej inicjatywie. To ma być pozytywne spotkanie i realne wsparcie dla WOŚP - dodała.