Polska przegrywa z Japonią w Lidze Narodów. Co po meczu powiedział Bartosz Firszt?

Polscy siatkarze musieli uznać wyższość Japonii po zaciętym tie-breaku w meczu Ligi Narodów. To druga z rzędu porażka biało-czerwonych w pięciu setach. Bartosz Firszt uważa jednak, że siatkarze potrafią wyciągnąć cenną lekcję z trudnych momentów. Kolejnym wyzwaniem dla zespołu Nikoli Grbicia będzie niedzielne starcie z reprezentacją Ukrainy.

Polska przegrywa z Japoni.jpg
Autor: Redaktor internetowy/ Wygenerowane przez AI Ręka osoby grającej w siatkówkę sięga do piłki przelatującej nad siatką w hali sportowej.

Biało-czerwoni ulegają Japonii w pięciu setach

Reprezentacja Polski siatkarzy rozegrała kolejny trudny mecz w Lidze Narodów. Podobnie jak w czwartkowym spotkaniu ze Słowenią, rywalizacja zakończyła się emocjonującym tie-breakiem. Polacy stoczyli z Japonią wyrównaną walkę, ale w decydującej końcówce musieli ostatecznie uznać wyższość rywali. To wynik, który przyniósł poczucie niedosytu w całym środowisku siatkarskim.

W kadrze biało-czerwonych wystąpił debiutujący w tych rozgrywkach przyjmujący Bartosz Firszt. Zawodnik otwarcie zauważył, że seria porażek jest trudna zarówno dla samego zespołu, jak i dla wiernych kibiców. Fani polskiej reprezentacji są od lat przyzwyczajeni do regularnych sukcesów na arenie międzynarodowej. Mimo przegranej siatkarz dostrzegł jednak w grze polskiej drużyny bardzo budujące elementy na przyszłość.

"Niestety przegrywamy z drużyną z Japonii po równym tie-breaku. Bardzo szkoda, bo jako kadra przyzwyczailiśmy kibiców do wygrywania, więc takie porażki są i dla nas i dla całego środowiska siatkarskiego bardzo nieprzyjemne. Żałujemy, że nie udało się zwyciężyć, drugi dzień z rzędu przegrywamy po tie-breaku" - przyznał Firszt.

"Na pewno cieszy to, że potrafimy wrócić po gorszym secie czy gorszych momentach i potrafimy ponownie nawiązać rywalizację. To duży plus. Mamy ekipę młodych chłopaków, połączonych z bardziej doświadczonymi, tak że na pewno takie mecze jak ten, czy ten ze Słowenią pomogą nam na przyszłość zbudować pewność siebie czy zebrać doświadczenie. Każde spotkanie jest dla nas doświadczeniem" - zauważył siatkarz z Warszawy.

Dlaczego polscy siatkarze ulegli drużynie z Japonii?

Michał Gierżot szczegółowo przeanalizował główne przyczyny piątkowej porażki biało-czerwonych. Przyjmujący polskiego zespołu bez wahania wskazał, że polska drużyna zagrywała wyraźnie poniżej swoich optymalnych możliwości. Japończycy błyskawicznie to wykorzystali, atakując z dużą efektywnością zza linii trzeciego metra. Taki dynamiczny styl gry jest rzadko spotykany na parkietach rodzimej PlusLigi, co stanowiło wyzwanie dla zespołu z Polski.

Reprezentacja Polski miała po swojej stronie wyraźną przewagę pod względem siły i warunków fizycznych. Rywale z Azji potrafili jednak to zniwelować bardzo wysokim ryzykiem oraz precyzją prowadzonych ataków. Mimo rzetelnej pracy w obronie i regularnego podbijania trudnych piłek, Polakom zabrakło do końcowego triumfu zaledwie dwóch punktów. Swój ostatni mecz chińskiego turnieju w Linyi podopieczni trenera Nikoli Grbicia rozegrają w niedzielę o godzinie 7:00, mierząc się z reprezentacją Ukrainy.

"Zagrywaliśmy poniżej oczekiwań, a Japończycy byli bardzo efektywni z linii trzeciego metra i dopiero jak pojawiło się trochę więcej ryzyka z ich strony, to zaczęliśmy ich podbijać. Grali bardzo szybko, a to jest siatkówka, której na co dzień nie widzi się w PlusLidze. Warunki fizyczne były po naszej stronie, ale oni wiedzieli jak sobie z tym poradzić. Podejmowali dużo ryzyka, atakowali bardzo wysoko i to się im opłacało" - ocenił mecz przyjmujący.

"Obroną bardzo dobrze pracowaliśmy, dużo podbijaliśmy i dotykaliśmy piłek, nie było łatwo im się dobić do parkietu. Szkoda, że przegrywamy dwa punkty" - dodał.