Joanna Jabłczyńska ujawnia kulisy "Nigdy w życiu". Tak zachowywał się Jan Frycz na planie

2026-08-27 18:14

Informacja o śmierci Jana Frycza wywołała ogromne poruszenie w środowisku aktorskim. Widzowie do dziś pamiętają jego rolę Tomasza Kozłowskiego, w którą wcielił się w kultowej komedii "Nigdy w życiu". W pierwszej części tej produkcji w córkę bohatera, Tośkę, wcieliła się Joanna Jabłczyńska. W rozmowie z dziennikarką "Super Expressu" aktorka opowiedziała o kulisach współpracy ze zmarłym gwiazdorem, ujawniając jego wkład w stworzenie niezapomnianej kreacji.

W najnowszym wywiadzie z "Super Expressem" Joanna Jabłczyńska szczerze opowiedziała o swoich wspomnieniach związanych z Janem Fryczem. Aktorka przyznała, że na planie produkcji nie mieli zbyt wielu okazji do wspólnego grania. Zaznaczyła również, że ze względu na jej ówczesny młody wiek, trudno mówić o jakiejś bliskiej relacji prywatnej z artystą. Mimo tego dystansu Jabłczyńska niezwykle mocno zapamiętała tamten okres, podkreślając, że sama możliwość obserwowania tak wybitnego aktora przy pracy była dla niej prawdziwym zaszczytem.

Czytaj też: Katarzyna Grochola komentuje brak Jabłczyńskiej w nowym "Nigdy w życiu". A co z postacią Jana Frycza?

Joanna Jabłczyńska mówi o współpracy z Janem Fryczem przy "Nigdy w życiu"

Sonda
Czekasz na nową część "Nigdy w życiu"?

Nie miałam z panem Janem Fryczem zbyt wielu scen. Przyznaję też, że byłam wtedy w takim wieku, że nie mam jak wspominać prywatnej relacji jako takiej. Natomiast bardzo chciałabym, żeby wybrzmiało, że po pierwsze był to ogromny zaszczyt - i ja już wtedy czułam, że to ogromny zaszczyt. Po drugie chcę powiedzieć, że jako jedna z nielicznych osób miałam dostęp do scenariusza i wiem, co było w scenariuszu, a co zostało stworzone przez tak wybitne postaci jak Danusia Stenka czy Jan Frycz.

Aktorka, która jako pierwsza wykreowała postać filmowej Tośki, ujawniła ciekawostkę, o której fani mogli nie mieć pojęcia. Dzięki stałemu dostępowi do scenariusza Joanna Jabłczyńska dokładnie wiedziała, jak oryginalny tekst różnił się od ostatecznej wersji, którą widzowie zobaczyli w kinach. Według jej relacji to właśnie Jan Frycz w znacznym stopniu wzbogacił postać Tomasza, dodając mnóstwo własnych pomysłów i rozwiązań.

Aktorka "Nigdy w życiu" o warsztacie zmarłego Jana Frycza

Nie chodzi o to, że scenariusz był słaby, a mimo to powstało coś kultowego i wybitnego. Scenariusz był bardzo dobry, ale to, jak każde słowo i każdy gest były przemyślane, jak to wypływało z samego Jana Frycza - to była jego inicjatywa, jego pomysł. Mogli to państwo później podziwiać.

Wypowiadając się dla "Super Expressu", Joanna Jabłczyńska stanowczo podkreśliła, że jej intencją jest oddanie hołdu niezwykłemu talentowi nieżyjącego już artysty. Według słów aktorki to osobiste zaangażowanie i kunszt Jana Frycza nadały granemu przez niego bohaterowi niepowtarzalny rys. To właśnie dzięki temu wkładowi postać ojca Tośki tak trwale i mocno zapisała się w świadomości i sercach kinomanów.

Chcę po prostu zaświadczyć, że to sam pan Jan stworzył tak wybitną i - mam nadzieję, że dla wielu - kultową postać.

Zobacz też: Ilona Łepkowska zabiera głos w sprawie "Nigdy w życiu". Scenarzystka szczerze o Jabłczyńskiej, Grocholi i odbiorze widzów

WZRUSZAJĄCE POŻEGNANIE JANA FRYCZA

Rolki