Spis treści
Gdy ogłoszono, że po dwóch dekadach postacie z cyklu Katarzyny Grocholi, zapoczątkowanego przez "Nigdy w życiu", znów pojawią się w kinach, miłośnicy serii byli wniebowzięci. Entuzjazm ten szybko jednak minął, a kolejne etapy afery związanej z obsadzeniem roli Tosi budzą ogromne emocje.
Zaczęło się od zmian w obsadzie filmu "Nigdy w życiu"
Wszystko rozpoczęło się od wyznania Joanny Jabłczyńskiej w rozmowie z "Super Expressem". Aktorka przyznała, że nie pojawi się w obsadzie nowej części "Nigdy w życiu". Zaznaczyła przy tym, że była pewna angażu i czuje się poszkodowana. Jej żale trwały aż do czwartku, 3 września.
Na słowa artystki szybko odpowiedzieli fani, twierdząc, że "Tosia jest tylko jedna". Pojawiły się nawet głosy nawołujące do bojkotu nowej produkcji. Jabłczyńska swoimi wpisami w mediach społecznościowych dodatkowo podgrzewała atmosferę, co rykoszetem uderzyło w Agnieszkę Żulewską, która została wybrana do zagrania starszej o 20 lat Tosi.
Katarzyna Grochola reaguje na słowa Jabłczyńskiej
Katarzyna Grochola, autorka powieści, współproducentka filmu i pierwowzór postaci Judyty (matka prawdziwej Tosi, Doroty Szelągowskiej), początkowo unikała komentowania sprawy. Jednak w niedzielny wieczór, 30 sierpnia, zdecydowała się zabrać głos.
Szanowni Państwo,
w związku z rozpowszechnianiem prze panią Joannę Jabłczyńską nieprawdziwych informacji dotyczących udziału Agnieszki Żulewskiej, znakomitej aktorki i prawego człowieka, postanowiłam jako producentka podjąć stosowne kroki prawne w jej obronie.
Będę Państwa informować na bieżąco.
Dobrego wieczoru!
Katarzyna Grochola
Joanna Jabłczyńska publikuje przeprosiny
W tak zwanym międzyczasie głos zabrała Dorota Szelągowska. Zwróciła ona uwagę Jabłczyńskiej, przypominając, że to ona jest pierwowzorem Tosi i zasugerowała, by aktorka trzymała się z daleka od projektu. Odbiór publiczności był jednak tak silny, że następnego dnia Szelągowska publicznie przeprosiła Jabłczyńską. Kto myślał, że to koniec, był w błędzie.
Jabłczyńska ostatecznie wystosowała oficjalne przeprosiny do Katarzyny Grocholi.
Przepraszam Panią Annę Katarzynę Grocholę za naruszenie dóbr osobistych w postaci czci, dobrego imienia, godności osobistej, autorytetu zawodowego i reputacji w środowisku filmowym oraz renomy jako producenta filmowego, a także tajemnicy korespondencji w związku z moimi wypowiedziami i publikacjami w mediach społecznościowych dotyczącymi produkcji filmu "Właśnie, że tak. Nigdy w życiu. 20 lat później", które mogły poniżyć panią Annę Katarzynę Grocholę w opinii publicznej, narazić na utratę zaufania, autorytetu zawodowego i reputacji w środowisku filmowym oraz renomy jako producenta filmowego, a także za naruszenie tajemnicy korespondencji.
Jak zakończy się ten konflikt i kto ostatecznie ma w nim rację? Powstaje wręcz telenowela, lecz oparta nie na prozie Grocholi, a na sporach wokół ekranizacji.
Nie przegap: Walczyli o przetrwanie w "Kuchennych rewolucjach". Teraz lokal jest... na sprzedaż