Spis treści
Śmierć Jana Frycza. Artysta miał 72 lata
Zaledwie w poniedziałkowy poranek odbyły się uroczystości pogrzebowe Igi Cembrzyńskiej. Kilka godzin później do mediów dotarła kolejna tragiczna informacja o odejściu wybitnej postaci polskiego kina. Przedstawiciele Teatru Narodowego w Warszawie poinformowali o śmierci Jana Frycza. Znany i ceniony aktor w maju tego roku skończył 72 lata.
Swoją ekranową drogę Jan Frycz rozpoczął w 1976 roku, wcielając się w Tomasza II w produkcji science-fiction „Na srebrnym globie” w reżyserii Andrzeja Żuławskiego. Dwa lata po tym debiucie wystąpił jako Edmund w „Damach i huzarach” Aleksandra Fredry, grając na scenie krakowskiego Teatru im. Juliusza Słowackiego. Od tego momentu sukcesywnie rozwijał swoją karierę, zdobywając uznanie i status jednego z najważniejszych polskich aktorów.
Zobacz również: Politycy wspominają Jana Frycza. To ogromna strata dla polskiej kultury
Ceniony artysta pozostawał aktywny zawodowo do ostatnich dni. Zgodnie z komunikatem Teatru Narodowego, jeszcze w zeszłym tygodniu uczestniczył w przygotowaniach do spektaklu „Oresteja” w reżyserii Luka Percevala. Choć bezpośrednia przyczyna zgonu Jana Frycza nie została jeszcze podana do wiadomości publicznej, wiadomo, że od lat zmagał się z ciężką chorobą. Mimo pogarszającego się stanu zdrowia, nie zrezygnował z pracy.
„Wiem, że Janek długo chorował i dzielnie walczył, ale do ostatnich dni był bardzo aktywny i bardzo chciał pracować i pracował na tyle, na ile mógł - powiedziała w rozmowie z TVN24 Małgorzata Kożuchowska.”
Aktor znany był z tego, że rzadko dzielił się szczegółami ze swojego życia prywatnego. Na oficjalnych wydarzeniach pojawiał się głównie przy okazji premier filmowych i ważnych uroczystości kulturalnych. Jego ostatnie publiczne wyjście miało miejsce w marcu podczas premiery filmu „Król dopalaczy”, który był jednym z jego ostatnich projektów. Wciąż czekamy na premierę produkcji „Wanda”, opowiadającej o słynnej himalaistce Wandzie Rutkiewicz, w której również wziął udział.
Podczas marcowej premiery „Króla dopalaczy” aktorowi towarzyszyła jego żona, Małgorzata Frycz, która wspierała go przez cały wieczór, z wyjątkiem chwil przeznaczonych na zdjęcia z resztą obsady. Z kolei w październiku ubiegłego roku małżeństwo wzięło udział w wernisażu wystawy „Niech nas widzą”. Już wtedy obecni mogli dostrzec, że artysta zmaga się z poważnymi kłopotami zdrowotnymi.
Zobacz również: Jan Frycz nie żyje. Ceniony aktor miał 72 lata