Helena Englert została brunetką, ale nie na długo. "Na jeden wieczór mi wystarczy"

Helena Englert to królowa metamorfoz 19. edycji "Tańca z Gwiazdami". W 8. odcinku aktorka i piosenkarka zatańczyła zmysłową rumbę w zupełnie nowej odsłonie, jako brunetka. Jak przyznała, brąz nie zagości na jej głowie na długo.

Helena Englert świetnie odnajduje się na parkiecie programu "Taniec z Gwiazdami". Znana m.in. z serialu "Rodzinka.pl" artystka niemal od samego początku edycji utrzymuje się w ścisłej czołówce tabeli, a publiczność docenia zarówno jej umiejętności taneczne, jak i efektowne sceniczne metamorfozy. Aktorka i wokalistka wyraźnie wzięła sobie do serca słowa Iwony Pavlović, która po jednym z tańców życzyła młodej gwieździe, by ta nie przestawała zaskakiwać jurorów oraz widzów.

Helena Englert zaskoczyła widzów "Tańca z Gwiazdami"

W ósmym odcinku show Helena zmierzyła się z nastrojową rumbą. Na tę okazję przygotowała prawdziwą niespodziankę, pojawiając się na parkiecie w zupełnie nowej odsłonie, jako zmysłowa brunetka. Wizualna przemiana Englert wywołała ogromny entuzjazm wśród fanów, którzy natychmiast zasypali ją komplementami w komentarzach pod nagraniami z parkietu oraz ze ścianki. Tych, którzy mieli nadzieję, że ciemny odcień pozostanie z nią na stałe, czeka jednak spore rozczarowanie. Jak zdradziła nam w rozmowie, była to wyłącznie jednorazowa zmiana przygotowana specjalnie na ten konkretny wieczór.

Helena Englert i Roman Osadchyi

Helena Englert nie zostanie brunetką na dłużej!

Englert w rozmowie z Eską w typowy dla siebie sposób zażartowała z całej sytuacji, tłumacząc, że musi wrócić do blondu, by zadowolić swojego partnera tanecznego, Romana. Ten, jak wyjawiła, preferuje blondynki.

Ja się czuję fajnie. Trochę się stresuję zmywaniem tego w domu zaraz, ale no nie wiem, dawno nie byłam brunetką, więc fajnie tak sobie popatrzeć. Myślę, że na jeden wieczór mi wystarczy. Zwłaszcza że Roman powiedział, że woli blondynki już na początku, jak zaczęliśmy razem tańczyć, i widzę, że jest bardzo niepocieszony zaistniałą sytuacją...

Osadchiy przyznał, że rzeczywiście miał problem z rozpoznaniem Heleny. 

Nie, ja naprawdę dzisiaj nie mogłem jej poznać na korytarzu. Mówię: gdzie ta krzycząca blondynka? Szukam, szukam, szukam...

Pomocne okazały się... wulgaryzmy. 

Dosłownie, wszyscy mnie poznawali dopiero, jak zaczynałam krzyczeć i przeklinać.

ROLKI