Spis treści
Hanna Bieluszko zmagała się z rakiem jelita grubego
Trzy lata temu Hanna Bieluszko usłyszała druzgocącą diagnozę: nowotwór jelita grubego. Od tamtej pory aktorka musiała przejść wiele zabiegów chirurgicznych oraz wyczerpujące leczenie. Początkowo nie dzieliła się publicznie informacjami o swoim stanie. Dopiero wiosną tego roku, po apelu Teatru im. Juliusza Słowackiego o pomoc, sprawa zyskała ogólnopolski rozgłos.
Z upływem czasu gwiazda znana z "M jak miłość" zaczęła otwarcie mówić o swojej walce. Przyznała, że obok samej choroby nowotworowej zmaga się z groźnymi powikłaniami. Długotrwałe leczenie znacznie osłabiło jej organizm. Aktorka przeszła również operację ratującą życie, po której wystąpiły poważne skutki uboczne, między innymi porażenie nerwu prowadzące do częściowego paraliżu nogi, ze szczególnym uwzględnieniem stopy.
W maju w wywiadzie dla Onetu Hanna Bieluszko wyjawiła, z jakim dokładnie typem nowotworu walczy. Przyznała też, że mówienie o chorobie w towarzystwie sprawiało, iż czuła się niezręcznie. Rak jelita grubego, mimo bycia jednym z najpowszechniejszych i najgroźniejszych nowotworów w Polsce, wciąż uchodzi za temat tabu. Skrępowanie i wstyd często powodują, że pacjenci opóźniają niezbędne wizyty lekarskie.
Zobacz również: Hanna Bieluszko przechodzi chemię, teraz czeka ją też operacja. Aktorka ma zawodowe marzenia
Hanna Bieluszko przełamuje tabu "wstydliwej" choroby
W programie "Dzień Dobry TVN" wyemitowano reportaż "Zanim będzie za późno", w którym Hanna Bieluszko zdecydowała się na przełamanie milczenia w kwestii swojej dolegliwości.
Gdybym wiedziała wtedy to, co teraz wiem. To nie czekałabym ani chwili. Gdybym mogła się cofnąć o tego czadu, kiedy byłam silną, zdrową Hanią, to powiedziałabym sobie teraz: "Byłaś po prostu głupia" - wyznała aktorka.
Zanim postawiono diagnozę, aktorka musiała wykonać wiele badań. Z nieukrywanym wzruszeniem przekonywała, że dyskomfort podczas kolonoskopii jest niczym w porównaniu z cierpieniem onkologicznym. Zwróciła także uwagę na wciąż pokutujące w społeczeństwie milczenie wokół badań profilaktycznych oraz nowotworów jelita grubego. Zauważyła, że samo poruszenie tematu kolonoskopii czy choroby bywa dla niektórych osób szokujące.
Bo można powiedzieć o raku piersi, krtani, a obszar brzucha jest wstydliwy. [...] Te przykrości związane z kolonoskopią są niczym w porównaniu z chorobą, którą teraz przeżywam. Możesz normalnie żyć, spotykać się z ludźmi, a nie być podłączoną do kroplówki po kilka godzin dziennie - mówiła Hanna Bieluszko.