Spis treści
Dawid Podsiadło i inni artyści opuszczają Kościół katolicki
W rodzimej branży rozrywkowej temat oficjalnego wystąpienia ze wspólnoty religijnej pojawia się coraz częściej w debacie publicznej. Szereg popularnych twórców ma ten sformalizowany krok już za sobą lub otwarcie deklaruje podjęcie takich działań. Kilka lat temu głos w tej sprawie zabrał Dawid Podsiadło. W trakcie rozmowy w podcaście prowadzonym przez Kubę Wojewódzkiego i Piotra Kędzierskiego wokalista zaznaczył, że jego konflikt nie dotyczy samej wiary w Boga, lecz wadliwej struktury organizacyjnej Kościoła.
Nie chcę zaburzać statystyk i korzystać z przywilejów organizacji, z którą niewiele mnie łączy. [...] Mam problem z instytucją, a nie z wiarą. Wszyscy widzimy kolejne mnożące się przypadki pedofilii, wtrącanie się w sprawy polityczne, światopoglądowe
Podobną drogę obrała już wcześniej Margaret, która sfinalizowała urzędową procedurę porzucenia wiary. Piosenkarka wyjaśniła na łamach portalu Wirtualna Polska, że będąc osobą całkowicie niewierzącą, czułaby się jak hipokrytka, pozostając nadal w oficjalnych kościelnych rejestrach. W gronie osób publicznych, które poruszały wątek apostazji, znaleźli się również polityk Robert Biedroń, lider grupy Behemoth Nergal, a także aktorki Matylda Damięcka i Katarzyna Warnke. Warto przypomnieć, że wiele lat temu na tożsamy krok zdecydowała się legendarna wokalistka Kora. Bardzo krytycznie o postawie duchowieństwa wypowiadał się w przeszłości także Dawid Ogrodnik.
Zobacz również: Te gwiazdy wierzą w Boga i się tego nie wstydzą. Roxie Węgiel nie jest jedyna!
Julia Kamińska krytykuje duchowieństwo i myśli o apostazji
Teraz do grona osób głośno sprzeciwiających się działaniom tej instytucji dołączyła Julia Kamińska. Znana aktorka od niedawna stawia na rozwój kariery muzycznej i promuje swój autorski, wysoce prowokacyjny projekt zatytułowany "Sublimacja". Podczas marcowego koncertu w warszawskim klubie Niebo wywołała ogromne poruszenie, decydując się na wykorzystanie na scenie rekwizytów wprost nawiązujących do sakramentów, takich jak chociażby konfesjonał. Jej odważny i bezkompromisowy występ błyskawicznie spotkał się z falą oburzenia oraz lawiną negatywnych komentarzy w internecie.
Kontrowersyjne widowisko otworzył utwór zatytułowany "Apostazja", pełniący funkcję osobistego rozliczenia artystki. Właśnie o kulisach tego występu Kamińska opowiedziała dziennikarce Natalii Wolniewicz w obszernym wywiadzie dla serwisu Plejada. To tam padła wyraźna deklaracja o zamiarze definitywnego zerwania formalnych więzi z Kościołem katolickim. Piosenkarka podkreśliła, że choć niegdyś religia odgrywała w jej życiu absolutnie kluczową rolę, obecne skandale systemowe wewnątrz instytucji uniemożliwiają jej dalsze utożsamianie się ze wspólnotą.
Mam to jeszcze przed sobą. Chodzi mi to po głowie i bardzo zawiodłam się na Kościele. Im więcej informacji do mnie docierało o historii Kościoła i o Kościele w Polsce, tym bardziej było to dla mnie przykre.
Mówię to z perspektywy osoby, która kiedyś była bardzo wierząca i śpiewałam też w chórze kościelnym - to mnie ukształtowało. Były takie momenty, kiedy w kościele byłam naprawdę szczęśliwa i było mi tam dobrze. Czułam taką jedność zawsze w niedzielę, kiedy uczestniczyłam w mszach.
Zdaję sobie sprawę z tego, że są kapłani, którzy są naprawdę w porządku i dają ludziom dużo dobrego. Ale są pewne rzeczy, które są dla mnie po prostu nie do przejścia. Nieakceptowalne - wyznała Julia Kamińska.
