Spis treści
Informację o poważnych problemach zdrowotnych swojego męża ceniona aktorka przekazała 4 listopada. U Janusza Grzelaka zdiagnozowano złośliwy nowotwór, a jedyną szansą na pokonanie szpiczaka okazało się niezwykle drogie leczenie. Kiedy Danuta Stenka poprosiła o wsparcie finansowe w ramach internetowej zbiórki, w akcję błyskawicznie włączyły się tysiące darczyńców. Obok wyrazów solidarności pod adresem wybitnej postaci polskiego kina pojawiły się jednak także głosy krytyki.
Danuta Stenka zebrała prawie 2 mln zł na leczenie męża chorego na szpiczaka
Z relacji aktorki wynika, że właściwe rozpoznanie postawiono dopiero pod koniec października, po wielu tygodniach niepewności i poszukiwań przyczyn dolegliwości. Lekarze wykryli u jej męża agresywnego szpiczaka plazmocytowego, czyli złośliwy nowotwór wymagający trudnego i bardzo kosztownego leczenia. Z tego powodu Danuta Stenka razem z córkami uruchomiła zbiórkę na portalu siepomaga.pl. Reakcja darczyńców była natychmiastowa i w niespełna dobę na koncie zgromadzono potrzebną sumę, wynoszącą blisko dwa miliony złotych.
Gwiazdy wsparły aktorkę i jej bliskich, ale nie zabrakło krytyki
Na apel Danuty Stenki błyskawicznie odpowiedzieli nie tylko jej wielbiciele, ale również liczne postacie ze świata mediów i kultury, które zadeklarowały gotowość do niesienia pomocy. Wyrazy otuchy przesłali między innymi Joanna Jabłczyńska, Justyna Steczkowska, Borys Szyc czy Anna Mucha, a także Marek Kaliszuk, Joanna Racewicz, Vanessa Aleksander, Mariusz Szczygieł i wiele innych osób publicznych. W akcję pomocową włączyło się również wielu anonimowych użytkowników sieci, poruszonych prośbą artystki.
Wśród komentarzy pojawiły się jednak również głosy krytyki i bezczelny hejt. Część komentujących wprost zarzuca Danucie Stence, że ze względu na jej status i popularność, zbiórka na pomoc mężowi zmniejsza szanse na pomoc mniej znanym i zamożnym potrzebującym. W odpowiedzi na te ataki inni internauci zaczęli przypominać, że w obliczu nagłego zagrożenia życia kogoś bliskiego - każdy ma prawo prosić o pomoc, a wpłaty są całkowicie dobrowolne. W dyskusjach podnoszono także argument, jakoby leczenie szpiczaka było w Polsce opłacane przez Narodowy Fundusz Zdrowia. Warto zatem zweryfikować te doniesienia i przedstawić fakty.
Ile kosztuje terapia CAR-T Cell i dlaczego NFZ nie refunduje leczenia szpiczaka?
Metoda CAR-T Cell, stanowiąca dla męża Danuty Stenki szansę na pokonanie choroby, zalicza się do najbardziej zaawansowanych, a zarazem najdroższych procedur we współczesnej hematologii. Proces ten opiera się na pobraniu z krwi pacjenta limfocytów T, które następnie poddaje się modyfikacji genetycznej w warunkach laboratoryjnych, aby po ponownym wprowadzeniu do organizmu zwalczały komórki rakowe. Koszt samego wytworzenia takiego preparatu sięga miliona złotych. Ponieważ terapia CAR-T wiąże się z ryzykiem powikłań i wymaga specjalistycznej aparatury, wykwalifikowanej kadry medycznej, ścisłego nadzoru nad chorym oraz wcześniejszego przygotowania jego organizmu, ostateczny rachunek za leczenie staje się jeszcze wyższy.
W 2026 roku pacjenci cierpiący na szpiczaka stracili możliwość korzystania z refundacji tego rodzaju leczenia. Jak wyjaśniło Biuro Komunikacji Ministerstwa Zdrowia w informacji przekazanej Polskiej Agencji Prasowej, resort prowadził postępowania w sprawie dwóch odmiennych terapii CAR-T. Obie procedury zakończyły się jednak odmową w pierwszej instancji z uwagi na niespełnienie części wymogów zapisanych w ustawie refundacyjnej. Obecnie Narodowy Fundusz Zdrowia finansuje tę metodę wyłącznie u pacjentów z białaczką oraz chłoniakami.
Zobacz też: Kim jest mąż Stenki? Dla niej porzucił scenę! Teraz ciężko choruje