Edyta Pazura bez kompleksów opowiedziała o swojej młodości i pierwszych pracach. Jak sama przyznała, na rynek pracy weszła bardzo wcześnie. Co ciekawe, nie było to z przymusu, a przede wszystkim z potrzeby niezależności. Ujawniła, że jest aktywna zawodowo już od 16 roku życia.
W wakacje zawsze chodziłam sobie do pracy i zarabiałam swoje pieniądze. (…) Wszystko robiłam. Pracowałam jako hostessa przy samochodach, pracowałam jako hostessa w sklepach. Pracowałam nawet na kasie w Makro. Wykładałam towar. No, różne rzeczy robiłam - wspominała.
Na liście zajęć znalazł się nawet Wars i kolejowe wagony restauracyjne. To właśnie tam los przygotował dla niej największą niespodziankę.
W Warsie też pracowałam. To była moja praca sezonowa. To były długie wakacje, bo zdałam maturę. (…) Chciałam zarobić na wakacje, żeby móc sobie gdzieś pojechać. I to był mój pierwszy dzień pracy – podkreśliła.
To właśnie tego dnia w pociągu relacji Kraków-Gdynia spotkała Cezary Pazura. Krótka rozmowa między stacjami zapoczątkowała historię, która całkowicie odmieniła jej życie.
Edyta Pazura o córce Cezarego
Miłość przyszła szybko, ale razem z nią pojawił się ogromny stres. Cezary Pazura był już ojcem niemal rówieśniczki Edyty - Anastazji Pazura, młodszej od niej zaledwie o dziewięć miesięcy. Perspektywa pierwszego spotkania paraliżowała przyszłą żonę aktora.
Zobacz też: Edyta Pazura pokazała taras przy domu. Luksus jak z katalogu
Ja się bałam, bo jak Czarek powiedział, że ma córkę, która jest nastolatką, ode mnie jest rok młodsza, pomyślałam: ‘O matko, ale będą jaja jak berety’. No przecież ja ucieknę od razu - przyznała bez ogródek.
Byłam święcie przekonana, że z jej strony będą największe problemy. No weszła kolejna kobieta, jednak tatę miała przez jakiś czas tylko dla siebie, bo mieszkali we dwoje - dodała.
W głowie Edyty rozgrywał się prawdziwy armagedon, ale rzeczywistość okazała się zupełnie inna. Anastazja przyjęła ją z dojrzałością i spokojem, których się nie spodziewała.
Podejrzewam, że jej było trudno, ale ona nie dawała po sobie tego poznać. Z jej strony miałam najmniej problemów. Ona mi taki dała komfort w tej miłości, w byciu razem z Czarkiem, że nie mogę złego słowa o niej powiedzieć. A bałam się bardzo. Myślałam: ‘O matko, to będzie armagedon’. Ale nie było tak - mówiła z wdzięcznością.
Dziś ich relacja wymyka się prostym etykietom. Edyta Pazura nie chce być typową macochą.
Nie mogę być jej macochą, bo ona miała macochę – to po pierwsze. Po drugie nie chciałabym być jej macochą - zauważa.
Jednocześnie przyznaje, że emocje zrobiły swoje i więź jest znacznie głębsza, niż mogłoby się wydawać.
Z jednej strony są kumpelskie i takie przyjacielskie, a z drugiej strony, jak ona poszła na zabieg, jak miała chore zatoki, to ja się martwiłam, jak o dzieciaka swojego. (…) Widzę, jak Czarek się o nią martwi i to gdzieś przechodzi na mnie. Mam takie wyobrażenie tego, że ona jest w tej czwórce, że ona jest w tej puli dzieci - tłumaczyła.