Spis treści
Maciej Musiał dumny z dziedzictwa dziadka
Maciej Musiał jest obecnie jednym z najbardziej rozpoznawalnych aktorów młodego pokolenia w Polsce. Mało kto jednak zdaje sobie sprawę z niezwykłej historii, która ukształtowała jego postawę patriotyczną. Gwiazdor produkcji "Rodzinka.pl" utrzymywał bardzo silną więź ze swoim dziadkiem, kpt. Marianem Markiewiczem, znanym pod pseudonimem "Maryl". Był on żołnierzem Armii Krajowej i aktywnie walczył o wolną Polskę, doświadczając sytuacji, które dzisiaj wydają się nie do pomyślenia. W czasie II wojny światowej angażował się w działania Armii Krajowej, a jego aktywność konspiracyjna doprowadziła do uwięzienia przez Gestapo. Dramat nie skończył się wraz z wojną - mężczyzna trafił w ręce sowieckiego NKWD i przez długi czas był celem represji ze strony władz komunistycznych.
Zobacz także: Maciek Musiał żegna ukochanego dziadka. Kpt. Marian Markiewicz walczył za Polskę
Uniewinnienie dziadka Macieja Musiała po 79 latach
Marian Markiewicz odszedł kilka lat temu, nie doczekawszy momentu oczyszczenia z zarzutów. Sprawiedliwość zatriumfowała dopiero po 79 latach! Maciej Musiał podzielił się tą wiadomością na swoim koncie na Instagramie, pisząc:
Dziś rano sąd w Szczecinie skasował wyrok z 1947 roku skazujący mojego dziadka na 12 lat więzienia. Tym samym - uniewinnił go. Opierając się na dowodach, zeznaniach i ekspertyzach historyków, sąd stwierdził, że akcja napadu z 1947, za którą dziadek został skazany na 12 lat więzienia odbywała się na rzecz niepodległego bytu Państwa Polskiego. Mój dziadek był żołnierzem niezłomnym. Żołnierzem wyklętym. Po zakończeniu II Wojny Światowej nie złożył broni i walczył z okupującymi Polskę Rosjanami. Przez dziesiątki lat był uznawany za bandytę. Żył z takim określeniem prawie całe swoje życie. Dopiero pod koniec życia mógł zacząć mówić prawdę. A dziś, 3 lata po jego śmierci, sąd skasował skazujący go wyrok. Dziadek spędził wtedy w więzieniu 9 lat.
Aktor zwrócił uwagę na to, że udowodnienie niewinności nie było łatwe. Podczas śledztwa jego dziadek był zmuszony do wyparcia się zaangażowania w działania Państwa Podziemnego. Gdyby tego nie zrobił, groziłaby mu śmierć.
Dlatego dziś należało udowodnić, że akcja rzeczywiście odbywała się na rzecz Państwa Podziemnego. Było to szalenie trudne, za dowody służyły świadectwa różnych osób, dokumenty - czasami sprzed kilkudziesięciu lat, zarówno z Polski jak i z Litwy odnalezione przez IPN. Za co z całego serca dziękuję - dodał Musiał.
Musiał w swoim wpisie odniósł się również do narracji, z jaką spotykał się dorastając. Zaznaczył, że jeszcze po 2015 roku często słyszał, że żołnierze wyklęci byli nazywani bandytami, co wpisywało się w narrację rosyjską sprzed 1989 roku. Nie potrafił zrozumieć, jak osoby ryzykujące życiem w walce z Sowietami mogą być tak negatywnie oceniane. Aktor wyraził jednak radość, że obecnie to postrzeganie ulega zmianie, a wyklęci zyskują miano niezłomnych. Na koniec podziękował kancelarii, która ich reprezentowała, Instytutowi Pamięci Narodowej i wszystkim, którzy wspierali ich w tym trwającym lata procesie.
Zobacz także: Kultowe czołówki polskich seriali. Te melodie znają całe pokolenia
Cześć i chwała bohaterom! - zakończył.
Zobacz więcej zdjęć. Taką emeryturę ma 77-letni Krzysztof Materna. "Martwię się, żeby umysł pracował"