Doda pominęła niektórych byłych w dokumencie. "Nic nie wnieśli do mojego życia"

2026-02-19 15:04

Przed nami wielka premiera serialu "DODA" zrealizowanego przez Prime Video. W produkcji sporo miejsca, jak można się było spodziewać, poświęcono życiu uczuciowemu piosenkarki. Nie każdy z jej byłych partnerów mógł jednak liczyć na choćby wzmiankę. Artystka brutalnie określiła powody.

Już 20 lutego swoją oficjalną premierę będzie mieć serial poświęcony Dodzie, za którego reżyserię odpowiada Eliza Kubarska. Dla alpinistki to nie debiut filmowy, ale z pewnością skok na głęboką wodę, bowiem do tej pory nie zajmowała się tematyką show-biznesową. Przedstawienie historii Dody w zaledwie trzech odcinkach to nie lada wyzwanie. Tym bardziej, że w przypadku wokalistki i jej ekspozycji w mediach, równie ważne są aspekty dotyczące jej życia zawodowego, jak i prywatnego. Często jedno miało wpływ na drugie. Gwiazda regularnie pojawiała się z partnerami na okładkach magazynów, na ściankach oraz zapraszała ich do swoich teledysków. Nie każdy otrzymał jednak "czas antenowy" w poświęconej jej produkcji. Doda w rozmowie z Maksem Kluziewiczem dla Eski wyjawiła powody. Brutalnie podsumowała niektóre ze swoich związków. Z perspektywy czasu ocenia je jako... przecinki na kartach jej historii.

DODA: Każdy na moim miejscu odebrałby sobie życie. Wszyscy na mnie żerują

Zakończone związki Dody

Doda była w kilku medialnych związkach. W serialu poznajemy historię jej miłości z pierwszym narzeczonym, Damianem, którego fani kojarzą jeszcze z wizyt w "Barze", jej dwóch małżeństw - z Radosławem Majdanem oraz Emilem Stępniem czy opisywanych przez media relacji z Nergalem i Emilem Haidarem, a także Maxem Hodgesem.

Doda nie pokazała wszystkich partnerów w serialu

Dlaczego nie wspomniała o pozostałych, choć przez moment? Artystka w rozmowie z Eską przyznała, że nie wszystkie zakończone relacje były dla niej tak samo ważne i nie chciała oszukiwać samej siebie oraz fanów, sugerując, iż wniosły one coś do jej życia.

Gdybym się odniosła do wszystkich związków medialnych, to już w ogóle nie byłoby czasu nawet na jeden mój koncert. Uznałam, że będę wspominać o tych osobach, które miały realny wpływ na moje życie i faktycznie ich bycie w moim życiu wniosło coś do mojego życia lub innych. I nie mówię tutaj tylko o pozytywach, ale też o negatywach. A reszta? Z całym szacunkiem, ale można nazwać ich takimi przecinkami, które nic nie wniosły do mojego życia i chwilę po rozstaniu już o nich zapomniałam. Nie mogę im dawać takiej przestrzeni, bo bym oszukiwała, gdybym myślała, że na te przestrzeń zasługują i są na tyle istotni w kontekście mojego życiorysu. Nie są. Byliśmy rok, dwa lata. To tylko tyle - wyjawiła w rozmowie z Eską.