Spis treści
David Hockney nie żyje. Brytyjski twórca pop-artu miał 88 lat
Globalne agencje informacyjne obiegła tragiczna wieść. Brytyjska prasa poinformowała, że zmarł David Hockney, uznawany za jednego z czołowych przedstawicieli pop-artu. Malarz i grafik odszedł w spokoju w swoim własnym domu. Przez ponad sześćdziesiąt lat jego twórczość fascynowała rzesze odbiorców na całym świecie. Wyrazista paleta barw, nieszablonowe podejście do otaczającego świata oraz unikalny styl ugruntowały jego pozycję jako legendy sztuki nowoczesnej. Bliscy i fani postrzegali go jako niedościgniony wzór niezależności artystycznej.
Zobacz też: Nie mogli zostać rodzicami. Cywińska i Michałowski - wielka miłość bez potomstwa
Kariera Davida Hockneya. Malarz zyskał uznanie już na studiach
Przyszły mistrz pędzla przyszedł na świat w 1937 roku w angielskim mieście Bradford. W jego wczesnych latach życia dało się zauważyć, że od najmłodszych lat zdradzał wybitne zdolności manualne i plastyczne. Znakomite recenzje oraz pierwsze triumfy na rynku sztuki pojawiały się już w czasach jego edukacji akademickiej, kiedy to eksperci błyskawicznie dostrzegli jego olbrzymi potencjał.
Zobacz też: Nie żyje Leszek Mądzik. Wielki artysta odszedł w wieku 80 lat
Twórca nigdy nie zamierzał trzymać się sprawdzonych, bezpiecznych rozwiązań. Od samego początku kariery szukał artystycznej prowokacji i regularnie niszczył utrwalone konwencje. Na swoich płótnach chętnie umieszczał motywy uznawane wówczas za wysoce skandaliczne. Przełamywanie obyczajowego tabu sprawiło, że krytycy okrzyknęli go malarzem niezwykle odważnym, który nie idzie na żadne ustępstwa.
Globalną rozpoznawalność zapewniły mu kultowe już pejzaże ukazujące skąpaną w słońcu Kalifornię. Ze szczególnym zamiłowaniem Hockney uwieczniał przydomowe baseny i beztroską egzystencję amerykańskich wyższych sfer. To właśnie te motywy zbudowały jego artystyczną markę, a w szczególności specyficzny sposób malowania błękitnej tafli wody, który na stałe zapisał się w annałach światowego malarstwa.
Brytyjczyk nigdy nie ograniczał się do tradycyjnego operowania pędzlem na płótnie. Równie mocno pasjonował się robieniem zdjęć, przygotowywaniem dekoracji scenicznych czy projektowaniem ubiorów dla aktorów. Gdy jego rówieśnicy z rezerwą podchodzili do technologicznych nowinek, on z entuzjazmem korzystał z możliwości sprzętu cyfrowego, szkicując swoje najnowsze wizje na ekranie iPada.
Poważne kłopoty medyczne w żadnym stopniu nie osłabiły jego chęci do działania. Mimo udaru mózgu, którego doznał kilkanaście lat temu, szybko zdołał powrócić do pracowni, aby realizować kolejne artystyczne zamierzenia. Osoby z jego najbliższego otoczenia często wspominały, że tworzenie sztuki stanowiło dla niego absolutny sens istnienia.
Za szczytowe osiągnięcie komercyjne w jego dorobku uważa się licytację kultowego płótna ukazującego dwóch mężczyzn na tle basenu. Praca ta znalazła nabywcę za niebotyczną sumę przekraczającą 90 milionów dolarów. Gigantyczna transakcja odbiła się szerokim echem w branży i przeszła do historii globalnego handlu dziełami sztuki.
Zobacz też: To jedno z ostatnich zdjęć Janusza Michałowskiego. Widok chwyta za serce